Nie wiedziałam jak się zachować zbytnio, więc zmierzyłam ją nieufnym spojrzeniem. Rudowłosa podeszła jeszcze krok, ale bliżej nie podchodziła widząc, że przyjęłam pozycję bojową.
-Hej, to o tobie Maja ostatnio wspominała ?-spytała machając do mnie.
-Może ty mi lepiej powiedz, kim jesteś ?-spytałam, ale męczyło mnie co niby o mnie Maja mówiła ?!
-Och przepraszam, nie przedstawiłam się.-mruknęła uśmiechając się-Lili Potter, kuzynka Mai i...-chciała dokończyć, ale byłam szybsza.
-Rudy jednorożec-warknęłam pod nosem, a w zamian napotkałam się z jej dziecięcym spojrzeniem. Ja zaś nadal mierzyłam ją nieufnym spojrzeniem. Może zachowuje się dziecinnie, to jest szansa, że jest niebezpieczna.
Trzymała w jednej ręce kosę, a w drugiej laleczkę vodoo.
-Maja nic takiego interesującego o Tobie nie mówiła, tylko tak wspominała-szepnęła, odpowiadając na moje pytania i przemyślenia.
Kolejna ma reshi ?
Czemu oni obracają moje życie o 180 stopni ? Chociaż nie... to nie ich sprawka, a JEGO. On pożałuje tego co zrobił. Siostrzyczka na pewno by się ucieszyła z jego śmierci. Widoku klęczącego i błagającego o litość. MOJĄ litość.
Jednak teraz jej płacz ucichł. Już nie widzę jej łez. Już nie słyszę jej cichego łkania po nocach. Tylko za to mogę mu podziękować, że zasnęła snem wiecznym, ale chciałabym by żyła. Bym mogła ją otulić w ramionach, jak ona się przytulała widząc moje posiniaczone ciało. Widząc każdą kość, chciałam by się raz uśmiechnęła. Uśmiech bez tego jej smutku i przeszywającego bólu w sercu.
A teraz ? Nic się już nie stanie. Nie zmienię już jej smutnych koszmarów w piękne sny i marzenia. Nie uśmiechnie się już do mnie. Nic, jej już nie ma i to przez NIEGO.
Czułam jak po policzkach spływa cieć, krystalicznie jasna i lekko słona cieć.
Łzy.
One nie mają prawa istnieć.
Dopiero teraz zorientowałam się, że idę w tylko sobie znanym kierunku. Zostawiłam tamtą rudowłosą czarownicę samej sobie. Żałosna jestem, mogłam coś powiedzieć...
Mogłam, ale tego nie zrobiłam.
Westchnęłam cicho, ale mimo wszystko byłam strasznie spięta. Od kilku minut męczyło mnie przeczucie iż jestem przez kogoś obserwowana.
Spojrzałam za siebie, ale żeby było śmieszniej nikogo za mną nie było. Nic, tylko pustka.
-Mam już chyba jakieś zwidy-mruknęłam pod nosem, obok mnie pojawiła się moja "przyjaciółka". Nie, wróć-Ja nie mam przyjaciół.
Pewnie jest ze mną z jakiegoś przymusu lub by uchronić się przed otchłanią.
-Oj Shi, po prostu twoja moc minimalnie wzrosła-ten sam kpiący głos, co WTEDY. Cała zdenerwowana szłam przed siebie. Mimo wszystko udawałam, że wszystko jest OK. Zawsze jest. Nigdy przecież nie jest źle, zawsze jest "cudownie". Było, jest i będzie.
-Może wyjdziesz z ukrycia, kretynie-syknęłam i zmrużywszy powieki szłam na przekór dalej. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Trzeba było jednak o siebie trochę zadbać~
-No gdzie jesteś?!-wrzasnęłam coraz bardziej zdenerwowana. Czułam na sobie wzrok Collien. Czy ona mi współczuła ? Nie, na tym świecie nie ma współczucia, nie ma nic~
-Tutaj-mruknął, a ja na kogoś wpadłam, prawie się przewracając.Zanim zdążyłam zderzyć się z ziemną, ON mnie złamał za rękę. Rzuciłam mu nienawistne spojrzenie i wręcz rzuciłam się na niego. Nie wiem jakim cudem znalazłam w sobie tyle siły, ale bez problemu powaliłam go na ziemię, siadając na nim i przygwoździłam go swoi, ciężarem. Nie wiem czemu, nawet się nie szarpał, no może trochę. Złapałam go za szyję i wzmocniłam uścisk, ale on cały czas był uśmiechnięty. Znowu w moich oczach zbierały się łzy. Niech go szlak, zabiję gnoja, zabiję.
Zacisnęłam ręce jeszcze mocniej. Widziałam, że trudniej było mu złapać oddech, gdyż łapał go łapczywie i ciężko jakby na zapas.
Nie wiem czemu, nie byłam go w stanie teraz zabić. Inaczej to sobie wyobrażałam i nie rozumiem czemu jest taki spokojny...?
Coś jest nie tak. Coś knuje.
Przez swoje zamyślenie rozluźniłam trochę uścisk i teraz on mnie trzymał przygwożdżoną do ziemi.
Shimatta, pożałuje~
-No i co teraz Mari?-spytał uśmiechając się szyderczo. Zaczęłam się jeszcze mocniej szarpać.
-Złaź ze mnie!-warknęłam, kręcąc się, ale jak widać on nie zamierzał tego zrobić.
-Hao daj jej spokój, nudzisz mnie~usłyszałam dobrze znany mi już głos. Po raz pierwszy cieszę się, że ją widzę.
O dziwo jej oczy świeciły na czerwono, a na jej twarzy gościł lekki uśmieszek.






