poniedziałek, 28 lipca 2014

3. Dziel i rządź.

Odwróciłam się i tuż za sobą ujrzałam jakąś dziewczynę. Miała czerwone oczy i rude włosy, oraz mundurek szkolny.
Nie wiedziałam jak się zachować zbytnio, więc zmierzyłam ją nieufnym spojrzeniem. Rudowłosa podeszła jeszcze krok, ale bliżej nie podchodziła widząc, że przyjęłam pozycję bojową.
-Hej, to o tobie Maja ostatnio wspominała ?-spytała machając do mnie.
-Może ty mi lepiej powiedz, kim jesteś ?-spytałam, ale męczyło mnie co niby o mnie Maja mówiła ?!
-Och przepraszam, nie przedstawiłam się.-mruknęła uśmiechając się-Lili Potter, kuzynka Mai i...-chciała dokończyć, ale byłam szybsza.
-Rudy jednorożec-warknęłam pod nosem, a w zamian napotkałam się z jej dziecięcym spojrzeniem. Ja zaś nadal mierzyłam ją nieufnym spojrzeniem. Może zachowuje się dziecinnie, to jest szansa, że jest niebezpieczna.
Trzymała w jednej ręce kosę, a w drugiej laleczkę vodoo.
-Maja nic takiego interesującego o Tobie nie mówiła, tylko tak wspominała-szepnęła, odpowiadając na moje pytania i przemyślenia.
Kolejna ma reshi ?
Czemu oni obracają moje życie o 180 stopni ? Chociaż nie... to nie ich sprawka, a JEGO. On pożałuje tego co zrobił. Siostrzyczka na pewno by się ucieszyła z jego śmierci. Widoku klęczącego i błagającego o litość. MOJĄ litość.
Jednak teraz jej płacz ucichł. Już nie widzę jej łez. Już nie słyszę jej cichego łkania po nocach. Tylko za to mogę mu podziękować, że zasnęła snem wiecznym, ale chciałabym by żyła. Bym mogła ją otulić w ramionach, jak ona się przytulała widząc moje posiniaczone ciało. Widząc każdą kość, chciałam by się raz uśmiechnęła. Uśmiech bez tego jej smutku i przeszywającego bólu w sercu.
A teraz ? Nic się już nie stanie. Nie zmienię już jej smutnych koszmarów w piękne sny i marzenia. Nie uśmiechnie się już do mnie. Nic, jej już nie ma i to przez NIEGO.
Czułam jak po policzkach spływa cieć, krystalicznie jasna i lekko słona cieć.
Łzy.

One nie mają prawa istnieć.
Dopiero teraz zorientowałam się, że idę w tylko sobie znanym kierunku. Zostawiłam tamtą rudowłosą czarownicę samej sobie. Żałosna jestem, mogłam coś powiedzieć...
Mogłam, ale tego nie zrobiłam.
Westchnęłam cicho, ale mimo wszystko byłam strasznie spięta. Od kilku minut męczyło mnie przeczucie iż jestem przez kogoś obserwowana.
Spojrzałam za siebie, ale żeby było śmieszniej nikogo za mną nie było. Nic, tylko pustka.
-Mam już chyba jakieś zwidy-mruknęłam pod nosem, obok mnie pojawiła się moja  "przyjaciółka". Nie, wróć-Ja nie mam przyjaciół.
Pewnie jest ze mną z jakiegoś przymusu lub by uchronić się przed otchłanią.
-Oj Shi, po prostu twoja moc minimalnie wzrosła-ten sam kpiący głos, co WTEDY. Cała zdenerwowana szłam przed siebie. Mimo wszystko udawałam, że wszystko jest OK. Zawsze jest. Nigdy przecież nie jest źle, zawsze jest "cudownie". Było, jest i będzie.
-Może wyjdziesz z ukrycia, kretynie-syknęłam i zmrużywszy powieki szłam na przekór dalej. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Trzeba było jednak o siebie trochę zadbać~
-No gdzie jesteś?!-wrzasnęłam coraz bardziej zdenerwowana. Czułam na sobie wzrok Collien. Czy ona mi współczuła ? Nie, na tym świecie nie ma współczucia, nie ma nic~
-Tutaj-mruknął, a ja na kogoś wpadłam, prawie się przewracając.Zanim zdążyłam zderzyć się z ziemną, ON mnie złamał za rękę. Rzuciłam mu nienawistne spojrzenie i wręcz rzuciłam się na niego. Nie wiem jakim cudem znalazłam w sobie tyle siły, ale bez problemu powaliłam go na ziemię, siadając na nim i przygwoździłam go swoi, ciężarem. Nie wiem czemu, nawet się nie szarpał, no może trochę. Złapałam go za szyję i wzmocniłam uścisk, ale on cały czas był uśmiechnięty. Znowu w moich oczach zbierały się łzy. Niech go szlak, zabiję gnoja, zabiję.
Zacisnęłam ręce jeszcze mocniej. Widziałam, że trudniej było mu złapać oddech, gdyż łapał go łapczywie i ciężko jakby na zapas.
Nie wiem czemu, nie byłam go w stanie teraz zabić. Inaczej to sobie wyobrażałam i nie rozumiem czemu jest taki spokojny...?
Coś jest nie tak. Coś knuje.
Przez swoje zamyślenie rozluźniłam trochę uścisk i teraz on mnie trzymał przygwożdżoną do ziemi.
Shimatta, pożałuje~
-No i co teraz Mari?-spytał uśmiechając się szyderczo. Zaczęłam się jeszcze mocniej szarpać.
-Złaź ze mnie!-warknęłam, kręcąc się, ale jak widać on nie zamierzał tego zrobić.
-Hao daj jej spokój, nudzisz mnie~usłyszałam dobrze znany mi już głos. Po raz pierwszy cieszę się, że ją widzę.
O dziwo jej oczy świeciły na czerwono, a na jej twarzy gościł lekki uśmieszek.

 Sorki Maju~ ;-;


piątek, 25 lipca 2014

2.Labirynt

Jestem w piekle ? Nie jest tak źle, w naszej rzeczywistości ludzkiej jest gorzej.-Mari, ale ty wiesz, że nie jesteś do końca człowiekiem ?-spytała, przerywając mi przemyślenia, dopiero teraz zrozumiałam, że znowu do cholery czytała mi w myślach! Nadymałam policzki ze złości.
-Wyglądasz jak debil gdy tak robisz-mruknął niebieskowłosy. Posłałam mu mordercze spojrzenie, a później znowu odwróciłam.
-Wygląda słodko-mruknęła Maja, uśmiechając się wrednie. Zatłukę zaraz.
-Nie mów tak-warknęłam odwracając się od nich w stronę wyjścia. Ja chcę wrócić do tego pieprzonego pokoju, zamknąć się i myśleć, siedzieć, nie wiem może nawet robić jakieś ćwiczenia czy medytować, ale nie chcę przebywać w czyimś towarzystwie.
Wkurzona wyszłam z sali i odetchnęłam z ulgą. Szłam przed siebie korytarzami, tą samą drogą co brunetka mnie przyprowadziła. Nie wiem kim jest, ja nawet nie wiem kim ja jestem ?
Cholera jasna, no...


To nie jest z perspektywy Mari
Hotaru chciał ją złamać, ale uprzedziłam go.
-Zostaw, niech idzie~stwierdziłam. W sumie wiedziałam jak jej wędrówka się skończy, albo nie to, że wiedziałam jednak domyślałam się. Pokręciłam głową z irytacją, jak i lekkim uśmiechem. Ona naprawdę jest w niektórych kwestiach do mnie podobna, ale z drugiej strony jest po części chyba moim przeciwieństwem jak i kopią. Kiedyś Hotaru nazwał ją moją siostrzyczką. Pff, ja chcę wiedzieć co się stanie między nią, a Hao. Ona chce go zamordować, on jeśli ona się nie wzmocni, też chce ją zabić. Obije siebie warci~ Chociaż Mari mniej upierdliwa niż on, ale czasem pasożytuje.
Podeszłam do regaliku gdzie leżała tabliczka czekolady. Wzięłam ją do ręki i odłamałam kilka kostek, ale gdy chciałam je zjeść, to niebieskowłosy "przypadkiem" się uaktywnił i zabrał mi kawałek, jak i całą tabliczkę. Jeszcze moment i dostanie w prezencie solidnego kopa w tyłek.
-Jak będziesz tyle jeść utyjesz-mruknął usprawiedliwiając się przede mną.
-Chyba sobie kpisz, oddawaj!-krzyknęłam, wyrywając mu czekoladę, ale gdy na nią spojrzałam od razu przeszła mi ochota na słodkości. Kawy lepiej się napiję...
-Możesz mi wytłumaczyć czemu tabliczka jest biała?-spytałam, mierząc go porozumiewawczym spojrzeniem.
-YYyy, to biała czekolada?-rzucił szybko i oberwał daną rzeczą w twarz. Teraz może to sobie zjeść.
-Jak tu wrócę to chcę mieć chwilę spokoju!-krzyknęłam do wszystkich wychodząc, jednak wiedziałam, że nie śpieszy im się do sprzątnięcia i ogarnięcia. W sumie oni są jak rodzina, chodź niektórzy to moi kuzyni, kuzynki, itp... ale to oni są dla mnie najbliżsi, chociaż czasem mam ich dość. Tak jak teraz, chcę po prostu odpocząć.


****
Próbowałam znaleźć drogę do swojego pokoju, ale ciągle chodziłam w kółko. Nie wiedziałam kompletnie gdzie jestem.
Wszędzie były jakieś drzwi, kraty, regały z księgami, ale gdy próbowałam użyć, któryś z wyjść zawsze o "dziwo" były zamknięte. To jakiś jest do cholery jasnej labirynt, czy jak ?!
-Shi-sama, po prostu wróć do nich-mruknęła Collien. Jeszcze mi jej tutaj brakowało ?! Lubiłam ją, ale denerwowała mnie, zresztą jak prawie wszystko dookoła mnie.
-Nawet nie wiem gdzie jestem, więc jak miałabym do nich wrócić?!-wrzasnęłam na nią, a ona tylko uśmiechnęła się do mnie. Tak, tak oczywiście ona wie gdzie jest reszta, ale czy nie rozumie, że ja NIE ZAMIERZAM TAM WRACAĆ. Jestem Mai wdzięczna za pomoc, interesowaną, chyba-ale jednak pomoc.
Zamknęłam oczy i szłam przed siebie. Może walnę głową tak mocno o coś, że stracę przytomność i okaże się, że wszystko jest jednym, wielkim snem lub zacznę krwawić, wykrwawię się i umrę~
Przyśpieszyłam kroku i wpadłam na kogoś. Dokładniej na jakiegoś fioletowłosego chłopaka o czerwonych oczach. Trzymał w ręku jakieś dokumenty i wyglądał jakby się spieszył.
-Patrz jak chodzisz-warknęłam, chcąc ruszyć dalej, ale złamał mnie za rękę.
-Co zgubiłaś się, może?-spytał uśmiechając się pogardliwie. Chciałam uderzyć go w twarz, ale gdy się zamachnęłam złamał mnie za rękę.
-Puszczaj mnie-syknęłam i z trudem wyrwałam się, biegnąc za jakiś regał. Oparłam się o ścianę i przesunęłam go w skutek czego przewrócił się na chłopaka.
Zaraz po tym zdarzeniu ruszyłam biegiem przed siebie. Znalazłam jakieś wrota, które były otwarte i wybiegłam nimi. Ujrzałam przed sobą gigantyczny ogród i zamarłam ze zdumienia. Pokręciłam głową z niedowierzaniem i podeszłam kilka kroków dalej, kiedy usłyszałam za swoimi plecami znajomy głos.
-O tutaj jesteś-odwróciłam się i stanęłam w bezruchu...






Może być nawet .__.

Mogło być gorzej, albo i nie :_:

czwartek, 24 lipca 2014

1. (Nie)Piękny świat

Siedziałam przed lustrem. Siedziałam przyglądając się sobie z potępieniem i patrzyłam na "nowe" oko. Dziwnie to wygląda, ale ważne, że mogę znowu widzieć.
Jestem wdzięczna tej dziewczynie. Naprawdę mi pomaga, ale nie wiem czemu. Nie powiedziała mi jeszcze, mimo iż mieszkam u niej od miesiąca, nadal niczego się nie dowiedziałam.
-Shi-sama schudłaś, znowu-zauważyła Collien. Spojrzałam na nią ze zdziwienie. Ja tego nie zauważyłam, ale to w sumie chyba oczywiste. Jedyne na czym się teraz rozmyślałam to Zemsta, zapłata za "dar". Nie wychodziłam przez miesiąc do ludzi, nie chcę ich na oczy widzieć.
Maja-bo tak miała na imię brunetka, nawet mnie do tego nie namawiała. W sumie to rzadko do mnie przychodziła, a ja nawet nie wiem gdzie jestem.
Głupie, nie ? Tak nie wiedzieć gdzie się człowiek znajduje od miesiąca. Nawet nie chciałam się dowiedzieć, nic z tego sobie nie robiłam. Czasem ktoś przyniósł mi jakieś owoce. Był to jakiś niebieskowłosy chłopak, ale widać iż patrzył na mnie z niechęcią. Nie pozostawałam mu dłużna, ale mimo wszystko w głębi ducha chyba go polubiłam, nieznacznie.
-Nie pieprz głupot, proszę Cię-mruknęłam, dalej patrząc na siebie z nienawiścią. W sumie to nawet nie widziałam już siebie, po prostu nie chciało mi się nigdzie ruszać. Nie chcę spać, nie chcę jeść, pić-Nic nie chcę.
-Musisz w końcu stąd wyjść, Shi~sama!
-Nie muszę-warknęłam i usłyszałam pukanie do drzwi, zanim zdążyłam odpowiedzieć u moich drzwi stała brunetka z kubkiem kawy, którą popijała.
-Ciągle się przeglądasz w tym lustrze-stwierdziła, bardziej do siebie niż do mnie.
-No i co z tego ? Nadal nie wiem czemu mi pomagasz ?-spytałam unosząc jedną brew do góry, dziewczyna położyła się na MOIM łóżku, ale w sumie to jej łóżko, jednak teoretycznie moje.
-Powiedzmy, że chcę-oznajmiła lekko się uśmiechając. Leżała sobie, dając mi do zrozumienia bym obok niej usiadła.
Zrobiłam to automatycznie. Jak lalka wykonywałabym polecania, ale myślami tak naprawdę byłam w swoim świecie. Każdy ma tam zaproszenie, ale niech wie, że jeśli już przejdzie przez bramę, to ona się zatrzaśnie. Nie będzie można już ujrzeć wolności, a kraty oddzielą od rzeczywistości.
-Naprawdę masz zabawne myśli-uśmiechnęła się, dalej pijąc kawę. Też miałam ochotę napić się kawy.
W sumie to tylko kawę piję, herbatę i mleko.
-Prosiłam Cię już żebyś...-zaczęłam.
-Tak, żebym nie czytała Ci w myślach, ale to podświadomie~uśmiechnęła się szerzej. Jak widać miała dzisiaj trochę lepszy humor niż ostatnio. Ostatnie mi czasy jak ją widziałam, była w biegu i wyglądała na lekko zmęczoną. Co prawda lekko podkrążone oczy nadal miała, ale sposób w jaki mówiła był inny. Nie potrafię tego opisać, po prostu inny niż zwykle.
-Słuchaj, mam do Ciebie jednak sprawę. Pamiętasz moje słowa, w zamian za pomoc czegoś od Ciebie oczekuję-mruknęła z poważną miną.
-Czego chcesz dokładniej ?
-Powiedzmy, że na razie twojej obecności i powiedz mi co zamierzasz zrobić z człowiekiem, który zamordował twoją siostrę, hym ?
-Odpłacę tym samym-warknęłam. Nie chciałam do tego wracać.
-Oj Mariś, Mariś wierzę iż Ci się uda, ale nadzieje są nikłe, chociaż otrzymałaś ode mnie "piękny" prezent. Jak wrócimy to zobaczysz o co mi chodzi, po za tym dzięki temu musisz być mi "wierna", chodź wydaje mi się, że jakbyś chciała to byś uciekła, a jak widać odpowiada Ci to. Twoja obecność czasem jest upierdliwa, ale większość osób jest tu dziwnych. Zobaczysz poznasz ich później lepiej, nee~
-Maja czekaj!-krzyknęłam, widząc jak dziewczyna chce wyjść. Złamałam ją za rękę i spojrzałam w jej oko.Nie wiem czemu ona nosiła opaskę, na drugim.
-Co jest ?
-Gdzie my jesteśmy ?
-Jak ze mną pójdziesz to Ci powiem-oznajmiła. Jej wyraz twarzy był nie do rozszyfrowania, po prostu nie potrafiłam odgadnąć jej uczuć.
-Ale Majuś ja chyba nie chcę iść-oznajmiłam błagalnym tonem, naprawdę nie miałam siły by zejść nawet po schodach.
-No to się nie dowiesz, Mari.-odpowiedziała, a ja zrezygnowana podążałam za nią chwiejnym krokiem. No i postawiła na swoim, ech... Co się ze mną dzieje ?


****
Szłyśmy różną plątaniną korytarzy. Przypatrywałam się temu wszystkiemu ze zdumieniem. Przez miesiąc siedziałam sama w ciemnym pokoju, czasem kiedy przychodził ktoś by dać mi cokolwiek do picia czy jedzenia, ale jak chciał zostać to został wygoniony, chodź niektórzy z dużym oporem się stawiali, Maję też próbowałam raz wyrzucić, ale po pewnym czasie stwierdziłam, że nie chce mi się.
-Możesz mi teraz powiedzieć gdzie jesteśmy ?-spytałam z lekka poirytowana. Wiedziałam tylko, że ma na imię Maja i z pewnością nie jest jakimś tam człowiekiem.
-Nie.
-No powiedz mi!-nalegałam, będąc coraz bardziej upierdliwa.
-Wiem, że bawisz się w pasożyta, ale powiem Ci jak dojdziemy.
-Nie chcę czekać.
-Aha.-rzuciła krótko i złapała mnie za rękę ciągnąć w kierunku jakiejś sali. Przed nami otworzyły się gigantyczne drzwi, a to co tam ujrzałam, prawie zwaliło mnie z nóg. Miała to chyba być jakaś  sala tronowa, ale zamiast porządku panował tam burdel. Jeden wielki syf.
Było tam wiele osób, które kojarzyłam tylko z widzenia i już chciałam zwiać z powrotem do pokoju, ale czarnowłosa i ktoś jeszcze złapali mnie za ręce uniemożliwiając ucieczkę.
Szarpałam się chwilę, ale pociemniało mi przed oczyma. Nie mogłam tego znieść... Muszę przestać, bo zemdleję.
-Kurushimi nie zwiejesz-rzucił jakiś chłopak o niebieskich włosach. Spojrzałam na niego z chęcią mordu w oczach.
-Zamilcz-syknęłam ozięble, a brunetka spojrzała na nas dwoje i wybuchła śmiechem. Boję się jej...
-Widzę, że się uwielbiacie~rzuciła
-On chce mnie zabić-mruknęłam.
-A ty rzucić we mnie cegłą-fuknął.
-Hotaru powiedz, że ją lubisz-mruknęła-A ty Mari wiemy, że go polubiłaś~o nie, ja nikogo nie lubię.
-Miałaś mi powiedzieć, gdzie jestem ?
-U mnie.
-Dokładniej.
-W piekle-dodała beztrosko, jakbyśmy gadały o pogodzie. Miała chyba za dobry humor, podejrzane...



Tak to jest beznadziejne, tak poprawię to~V_V


wtorek, 22 lipca 2014

0. Oko lalki

-Wiesz co ? Ciebie oszczędzę...Chce mieć później tą przyjemność by Cię zabić, Shi-mruknął.
-Zamknij się, zamknij się...Zamknij wreszcie mordę !-wrzasnęłam. Byłam sama, z palącymi się ciałami, palącym domem. Klęczałam.
Klęczałam płacząc i tuląc martwe ciało siostry, kochałam ją jako jedyną z tej rodziny, a teraz ? Nie żyje i to JEGO sprawka. Zabił ich z zimną krwią...
Czemu ?
Mocniej tuliłam ciało mojej kochanej siostrzyczki, ON zginie. Zapłaci za to. Zapłaci za to, że zabił ją i moich rodziców...
Oni mieli błagać MNIE o litość, a nie JEGO. MNIE ! Tyle lat się znęcali, powinni za to zapłacić. Szczególnie ojciec! Matkę może bym oszczędziła, może...
Szlochałam, jeszcze bardziej, jednak moje usta wykrzywiły się w gorzkim uśmiechu. Stanęłam z zabójcą twarzą w twarz i zamarłam.
To tylko jakiś gówniarz ?!
Długie, brązowe włosy, czarne pozbawione uczuć oczy i pełen pogardy uśmieszek. Podeszłam do niego, stając z nim twarzą w twarz.
Patrzyliśmy na siebie w milczeniu.
Zamachnęłam się i opłaciłam mu za ból, który zadał. Za stratę ukochanej osoby, za upokorzenie.
Próbowałam powtórzyć cios jednak, moja ręka została przez niego zatrzymana i chłopak przywarł mnie do ściany.
-Denerwujesz mnie, dziewczynko...dostaniesz nauczkę-szepnął i wyjął mały nóż, jednak zamiast poderżnąć mi gardło,zamachnął się zaciskając rękę na rękojeści i obraz zaczął mi się rozmazywać, a po pomieszczeniu rozległ się krzyk zmieszany ze śmiechem.



****

Mari-chan, już się obudziłaś?-usłyszałam pytanie. Leżałam, chyba. Nie, ja nie wiem czy leżałam i gdzie leżałam.
Wyczułam rękami, że leżę na zimnej powierzchni. Pewnie w tej runie, a skąd to wywnioskowałam ? Z faktu, że czułam odór spalenizny i krwi. Poznam ten zapach wszędzie. Po jednym policzku leciały łzy, a na drugim ?
Nie wiem też coś było, ale krople miały metaliczny smak. Chciałam otworzyć powieki, ale szybko odciągnął mnie od tego czynu kobiecy głos.
-Stój~wrzasnęła, wydaje mi się, że jest to kobieta po głosie. Nie wiedziałam czemu mnie powstrzymuje-Mari nie rób tego. ON zbyt Cię oszpecił i poniżył, musisz ze mną iść-szepnęła i dodała jeszcze w pomruku-Nie waż się otwierać oczu.-jej ton był przepełniony srogością i stanowczością.
Udało mi się jakoś wstać, jednak po pierwszych krokach wywaliłam się na zimną posadzkę, na wdychując się tym samym popiołem. Poczułam pewien charakterystyczny odór ciał i zapach, który rozpoznam wszędzie...
Jura, boże jak on śmiał Ci to zrobić ?! Zapłaci mi za to!
Moje przemyślenia przerwał słodki i dziecięcy teraz głosik.
-Mariś chodźmy już, niezdaro~zaśmiała się dziewczyna, co mnie trochę przeraziło w pierwszej chwili. Najpierw oschła i stanowcza, a później radosna i wesoła. Czegoś tu nie rozumiem ?
Maska.
Pierwsze słowo jakie mi się narzuciło... Dalej pamiętam tylko ciemność i ból, a później po kilku dniach spędzonych z moim "ów" wybawczynią, otworzyłam w końcu oczy. Przeraziłam się tym co zobaczyłam.
Moje oko... Nie ma go.
-Mariś możemy dzisiaj iść do tej lalkarki czy dalej się będziesz nad sobą użalać ?-spytała. Dopiero teraz mogłam dokładnie jej się przyjrzeć. No może nie dokładnie, gdyż nadal miałam lekko rozmazany obraz, ale zauważyłam, że jest długowłosą brunetką, o białej wręcz cerze, wychudzonym lekko ciele i dwukolorowych oczach, jednak dla mnie wyglądała pięknie. Jak lalka, ale te jej oczy mnie zastanawiały. Zdziwiłam się jeszcze bardziej jak zobaczyłam jak zakłada przepaskę na swoje zielone oko. Miała również sporo kolczyków i łańcuchów, przyczepionych do krótkich szortów, no i glany...
-Gdzie ty chcesz iść ? Kim ty jesteś ?!-warknęłam zdezorientowana i trochę zdenerwowana. Emanowała od niej taka siła, jednak nie była ona w pełni pozytywna...
Nie bałam się i tak mi nie zależy, ale póki się nie zemszczę to chcę jeszcze pożyć, trochę.
-Naprawdę Mari nie kojarzysz mnie ? A to szkoda, ale ja Ciebie kojarzę i jestem ciekawa co zrobisz by się MU odpłacić, więc się nad tobą ulitowałam i tak więc-Witam-oznajmiła z lekkim uśmiechem. Wytrzeszczyłam na nią oko, gdyż drugiego nawet nie było...
Skąd ona wiedziała o moich planach ? Czemu miałabym ją do cholery kojarzyć ?!
-Skąd powinnaś mnie znać... Hymm zastanówmy się... Dobrze powiem Ci jak ze mną pójdziesz do lalkarki, Kurushimi-chan~! A skąd wiem o twoich planach? Nie zapominaj o Reshi.
Ona ma reshi ? Ciekawe, czyli nie tylko ona... Ale naprawdę jej nie znam, nie kojarzę... Nic nie pamiętam z wyjątkiem upokorzenia, nienawiści i morderstwa....
-Po co do lalkarki?-zapytałam półszeptem, nie wiedząc zbytnio o co chodzi.
-Chcesz mieć jeszcze pożytek z oka ?-spytała retorycznie, na co zareagowałam dość dziwnie i wybuchłam śmiechem. Widziałam jak przewraca oczami na znak politowania.
-Po cholerę mi sztuczne oko-mruknęłam, czując się pewniej, a może po prostu udając pewną siebie, ale wychodzi na jedno. Chociaż jeśli ma reshi to z pewnością zna moje odczucia. -Nie będę mogła spoglądać na świat tak jak wcześniej-dodałam ciszej.
-Nie, ale ujrzysz świat-oznajmiła ciągnąć mnie w tylko sobie znanym kierunku.
Dalej nic nie pamiętam... Tylko jeden moment. Moment przebudzenia i ujrzenia siebie w lustrze. Sztuczne, krwawe oko lalki, ale widzę mimo wszystko widzę.
Do dziś pamiętam jej słowa "Ale wiedz Shi, że za każdy dar trzeba zapłacić"...




No wiem beznadziejnie wyszło, jutro napiszę od nowa. Maju nie jesteś obrażona mam nadzieję~ xD