wtorek, 22 lipca 2014

0. Oko lalki

-Wiesz co ? Ciebie oszczędzę...Chce mieć później tą przyjemność by Cię zabić, Shi-mruknął.
-Zamknij się, zamknij się...Zamknij wreszcie mordę !-wrzasnęłam. Byłam sama, z palącymi się ciałami, palącym domem. Klęczałam.
Klęczałam płacząc i tuląc martwe ciało siostry, kochałam ją jako jedyną z tej rodziny, a teraz ? Nie żyje i to JEGO sprawka. Zabił ich z zimną krwią...
Czemu ?
Mocniej tuliłam ciało mojej kochanej siostrzyczki, ON zginie. Zapłaci za to. Zapłaci za to, że zabił ją i moich rodziców...
Oni mieli błagać MNIE o litość, a nie JEGO. MNIE ! Tyle lat się znęcali, powinni za to zapłacić. Szczególnie ojciec! Matkę może bym oszczędziła, może...
Szlochałam, jeszcze bardziej, jednak moje usta wykrzywiły się w gorzkim uśmiechu. Stanęłam z zabójcą twarzą w twarz i zamarłam.
To tylko jakiś gówniarz ?!
Długie, brązowe włosy, czarne pozbawione uczuć oczy i pełen pogardy uśmieszek. Podeszłam do niego, stając z nim twarzą w twarz.
Patrzyliśmy na siebie w milczeniu.
Zamachnęłam się i opłaciłam mu za ból, który zadał. Za stratę ukochanej osoby, za upokorzenie.
Próbowałam powtórzyć cios jednak, moja ręka została przez niego zatrzymana i chłopak przywarł mnie do ściany.
-Denerwujesz mnie, dziewczynko...dostaniesz nauczkę-szepnął i wyjął mały nóż, jednak zamiast poderżnąć mi gardło,zamachnął się zaciskając rękę na rękojeści i obraz zaczął mi się rozmazywać, a po pomieszczeniu rozległ się krzyk zmieszany ze śmiechem.



****

Mari-chan, już się obudziłaś?-usłyszałam pytanie. Leżałam, chyba. Nie, ja nie wiem czy leżałam i gdzie leżałam.
Wyczułam rękami, że leżę na zimnej powierzchni. Pewnie w tej runie, a skąd to wywnioskowałam ? Z faktu, że czułam odór spalenizny i krwi. Poznam ten zapach wszędzie. Po jednym policzku leciały łzy, a na drugim ?
Nie wiem też coś było, ale krople miały metaliczny smak. Chciałam otworzyć powieki, ale szybko odciągnął mnie od tego czynu kobiecy głos.
-Stój~wrzasnęła, wydaje mi się, że jest to kobieta po głosie. Nie wiedziałam czemu mnie powstrzymuje-Mari nie rób tego. ON zbyt Cię oszpecił i poniżył, musisz ze mną iść-szepnęła i dodała jeszcze w pomruku-Nie waż się otwierać oczu.-jej ton był przepełniony srogością i stanowczością.
Udało mi się jakoś wstać, jednak po pierwszych krokach wywaliłam się na zimną posadzkę, na wdychując się tym samym popiołem. Poczułam pewien charakterystyczny odór ciał i zapach, który rozpoznam wszędzie...
Jura, boże jak on śmiał Ci to zrobić ?! Zapłaci mi za to!
Moje przemyślenia przerwał słodki i dziecięcy teraz głosik.
-Mariś chodźmy już, niezdaro~zaśmiała się dziewczyna, co mnie trochę przeraziło w pierwszej chwili. Najpierw oschła i stanowcza, a później radosna i wesoła. Czegoś tu nie rozumiem ?
Maska.
Pierwsze słowo jakie mi się narzuciło... Dalej pamiętam tylko ciemność i ból, a później po kilku dniach spędzonych z moim "ów" wybawczynią, otworzyłam w końcu oczy. Przeraziłam się tym co zobaczyłam.
Moje oko... Nie ma go.
-Mariś możemy dzisiaj iść do tej lalkarki czy dalej się będziesz nad sobą użalać ?-spytała. Dopiero teraz mogłam dokładnie jej się przyjrzeć. No może nie dokładnie, gdyż nadal miałam lekko rozmazany obraz, ale zauważyłam, że jest długowłosą brunetką, o białej wręcz cerze, wychudzonym lekko ciele i dwukolorowych oczach, jednak dla mnie wyglądała pięknie. Jak lalka, ale te jej oczy mnie zastanawiały. Zdziwiłam się jeszcze bardziej jak zobaczyłam jak zakłada przepaskę na swoje zielone oko. Miała również sporo kolczyków i łańcuchów, przyczepionych do krótkich szortów, no i glany...
-Gdzie ty chcesz iść ? Kim ty jesteś ?!-warknęłam zdezorientowana i trochę zdenerwowana. Emanowała od niej taka siła, jednak nie była ona w pełni pozytywna...
Nie bałam się i tak mi nie zależy, ale póki się nie zemszczę to chcę jeszcze pożyć, trochę.
-Naprawdę Mari nie kojarzysz mnie ? A to szkoda, ale ja Ciebie kojarzę i jestem ciekawa co zrobisz by się MU odpłacić, więc się nad tobą ulitowałam i tak więc-Witam-oznajmiła z lekkim uśmiechem. Wytrzeszczyłam na nią oko, gdyż drugiego nawet nie było...
Skąd ona wiedziała o moich planach ? Czemu miałabym ją do cholery kojarzyć ?!
-Skąd powinnaś mnie znać... Hymm zastanówmy się... Dobrze powiem Ci jak ze mną pójdziesz do lalkarki, Kurushimi-chan~! A skąd wiem o twoich planach? Nie zapominaj o Reshi.
Ona ma reshi ? Ciekawe, czyli nie tylko ona... Ale naprawdę jej nie znam, nie kojarzę... Nic nie pamiętam z wyjątkiem upokorzenia, nienawiści i morderstwa....
-Po co do lalkarki?-zapytałam półszeptem, nie wiedząc zbytnio o co chodzi.
-Chcesz mieć jeszcze pożytek z oka ?-spytała retorycznie, na co zareagowałam dość dziwnie i wybuchłam śmiechem. Widziałam jak przewraca oczami na znak politowania.
-Po cholerę mi sztuczne oko-mruknęłam, czując się pewniej, a może po prostu udając pewną siebie, ale wychodzi na jedno. Chociaż jeśli ma reshi to z pewnością zna moje odczucia. -Nie będę mogła spoglądać na świat tak jak wcześniej-dodałam ciszej.
-Nie, ale ujrzysz świat-oznajmiła ciągnąć mnie w tylko sobie znanym kierunku.
Dalej nic nie pamiętam... Tylko jeden moment. Moment przebudzenia i ujrzenia siebie w lustrze. Sztuczne, krwawe oko lalki, ale widzę mimo wszystko widzę.
Do dziś pamiętam jej słowa "Ale wiedz Shi, że za każdy dar trzeba zapłacić"...




No wiem beznadziejnie wyszło, jutro napiszę od nowa. Maju nie jesteś obrażona mam nadzieję~ xD

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak Cię przedstawiłam :___: ? Normalnie, chyba ;-; A szablon się nie rozjebał na kompie, jak to ma w zwyczaju ? .__.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. No święto :___: 23 lipca yay !
      Postaram się by było bardziej realistycznie >.> kiciu ;-;

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń