czwartek, 28 sierpnia 2014

12. "Nie zostawiajcie mnie samej~!"

Tylko ciemność, czy to pustka ? Ale czy otchłań można nazwać pustką? Więc gdzie tak naprawdę jestem ? To sen, czy może naprawdę otchłań ? Co ja tu robię...
Gnijesz
Niby czemu ? To tylko sen, jeśli tylko się przebudzę wszystko minie, prawda ?
I kogo ty oszukujesz ? Przecież nic już nie masz... nawet snów i marzeń, pozbawiono Cię tego, prawda ?
Musisz zginąć. Musisz... Bo tak czy inaczej masz inne wyjście ?
Tak ? Nie...
No właśnie. Grzeczna dziewczynka... Pionek powinien się słuchać....
Nie jestem pionkiem. Jestem nikim.
To, to samo.
Nie. Nie to samo, nic nie jest już takie same...
-Mari~delikatny głos, lekki i ciepły dotyk. Muśnięcie ręką po policzku, ciepłą dłonią.... Zupełnie przeciwieństwo mnie... Ja tylko krzywdzę i mam zawsze chłodne dłonie.
-Shi~ Obudź się~kto to ? Po o ktoś mnie budzi, ale tak naprawdę gdzie ja jestem ? Co się stało wczorajszego dnia ?
Poderwałam się do góry w siadzie z potwornym bólem głowy, ale oczy wciąż były zamknięte. Dopiero po chwili, orientując się rękami czy rzeczywiście siedzę, uchyliłam powieki.
Światło. Oślepiające światło słoneczne, którego tak nie znosiłam raziło. Cały obraz był zamazany.
-Mistrzu obudziła się~?-jakiś krzyk ? Czuj, jaki mistrz ? Czemu nic nie mogę skojarzyć ? Posklejać proste fakty w całość ? Sprawia to jakiś trud ?
Gdzie ja jestem ? Z kim ?
-Tak Merry~chan obudziła się-cisze warknięcie. Znam ten głos, ale skąd ? Merry ? Znam to nazwisko... Skąd ? Czemu nic nie pamiętam, a jeśli już to tylko przez mgłę ?!
Nareszcie widziałam w miarę "normalnie", chociaż światło nadal podrażniało wszystko. Koło mnie stała niebieskooka szatyna, a za nią jakaś dziewczyna o kolorowych włosach i dwukolorowych oczach, jednakże obie chowały się za postacią jakiegoś szatyna.
-Co ja tu robię ?-pierwsze pytanie padło z moich ust. Złapałam się za obolałe skronie.
-Mieszkasz-stwierdził szatyn. Nie, nie mieszkam.
-Żartujesz, nie ?-prychnęłam. Próbowałam sobie skojarzyć kim ON jest, ale póki co ledwo pamiętałam kim JA jestem.. Każde wspomnienie jest widziane jak przez mgłę.
-Oczywiście, że nie-oznajmił ze spokojem, gładząc ręką po moim policzku. Od razu przeszedł mnie prąd i jakby negatywne odczucia.
KAMIEŃ THREBE
To jedyne co sobie przypominam, ten głos wręcz huczał. Czym jest ten kamień ? Co on oznacza ? Co ja znaczę ?
-Zabieraj tę łapę zboczeńcu~!-krzyknęłam, poderwując się do pozycji stojącej.  Widziałam jak te dwie co za nim stały prawie ze śmiechu poupadały na ziemię.
-Nikt do Ciebie nie ma szacunku, jak widzisz Hao~!-odezwała się kolorowowłosa.
-Nawet ona gdy ma amnezję Cię nie szanuje, a jak się skończy ten chwilowy zanik pamięci to radziłabym Ci zwiewać Asakura-zachichotała szatynka.
Hao Asakura ?
Nienawiść. Demon, zwykły i pokrzywdzony człowiek...
-Ona jest nieszkodliwa-mruknął wskazując na mnie. Dopiero teraz zwróciłam uwagę iż znajduję się w jakimś zamkniętym pokoju. Pierwsze skojarzenie-Psychiatryk ?
-Nie, nikt Cię nie zamknął z wariatkowie-westchnął ten zbok. Obrzuciłam go tylko poirytowane spojrzeniem. Zauważyłam też iż te dwie dziwnie na mnie zerkają. Co ze mną nie tak ?
Wlepiłam swój wzrok na bose stopy... Zaraz, zaraz czemu są bose ?

Czy ja nie byłam wczoraj inaczej ubrana ?
Gdzie ja wczoraj w ogóle byłam ?
Bal, idiotko.
Jaki bal ? Czym jestem, że chodzę na "przyjęcia" ?
Nic nie wartą nieudacznicą.
Przyjęcie z okazji zjednania demonów i szamanów w jakimś stopniu... ty tam byłaś. Elegancki bal był...
Nie byłam na nim...
Byłaś! Nieudacznico! Byłaś!
Usłyszałam czyjś śmiech, który wyrwał mnie z przemyśleń i nabzdyczanego Hao z tego co pamiętam...
-Nie wysilaj się z myśleniem~! Mari.-oznajmiła jedna z nich. Zmierzyłam ją nieufnym spojrzeniem, ale chciałam by dalej mi wszystko wytłumaczyła.-Ja jestem  Magda. Magda Trancy, a to jest Vivianne Merry-dodała wskazując na niebieskooką szatynkę.
-Powiesz Mi co tam u Mai ?-spytała Magda. Jej oczy błyszczały się wręcz z podekscytowania.
Nie wiesz pozorom, to wszystko kłamstwo.... 
Jakiej Mai ?
Tej przez, którą masz jakąkolwiek wartość, masz kamień...
Jaki kamień ? Jaka Maja ?!
Przed oczami jakby widniała brunetka o dwukolorowych oczach, lekko uśmiechnięta. Długie czarne włosy opadały swobodnie na jej ramiona, a na swoje zielone oko nałożyła przepaskę lekarską.
Piękna dziewczyna~
Demon.
Jak dla mnie anioł...
-Możesz o niej nie wspominać?!-warknął Asakura, mierząc dziewczynę zdenerwowanym i politowanym spojrzeniem.
-No co się czepiasz, Hao. W końcu wszyscy wiemy, że twoja własna siostra jest od Ciebie silniejsza-szatynka nadal chichotała, wykrzywiając usta przy tym w wrednym grymasie co długowłosego coraz bardziej irytowało.
Tylko co JA mam z tym wspólnego ?
-Zostawcie nas samych-nakazał Mag i Viv, ja też chcę...
-Zabierzcie mnie ze sobą-jęknęłam błagalnie na nie patrząc, jak wychodziły z pomieszczenia, zostawiając mnie samą z tym zbokiem.-Ja nie chcę być z tym pedoberem~!!!!



****
-Maju znajdziemy ją~!-mruknęła Li stojąc koło swojej ulubienicy i ukochanej kuzynki, która nie wyglądała na szczęśliwą.
-Tak. Znajdziemy wtedy gdy spełni na niej twoje marzenia-wywarczała brunetka. Czemu nie dopilnowała Shi ~?
-Bo może nie jest małym dzieckiem, Rachel-stwierdził Derksen, opierając się o framugę pokoju.
-Jak dla mnie jest-prychnął Hotaru, za którym wszedł do pomieszczenia Michał, a raczej blondyn niósł nibieskowłosego, bo ten ledwo się ruszał... ale to długa historia...
-Ktoś ma może jakiś pomysł ?-padło w końcu konkretne pytanie, na które Asakura prychnęła zirytowana.
-Tak ja mam~!-oznajmiła radośnie rudowłosa. Dopiero teraz wszyscy zauważyli włącznie z samą Rachel, że jej ukochany rudy jednorożec, miał na sobie mundurek...
-Mamo numer dwa-Kiedy ty byłaś w Hogwarcie ?-spytał ciekawsko Jeff.
-No dzisiaj, ale Szymek mnie pogonił-fuknęła czerwonooka. Najchętniej by przywaliła teraz swojemu braciszkowi, ale Krystian już to "skutecznie" zrobił w nocy.-Udało mi się tylko kilka ksiąg zabrać~ W tym jedna o jakiś artefaktach, czyli ląduje do śmieci~

Można mnie śmiało zabić v.v

2 komentarze: