Poczułam, jak ktoś próbuję mnie odciągnąć od wody. Wiedziałam kto, dlatego siedziałam po prostu uparcie, trzymając rękę i zasłaniając tym samym część swojego oka. Czułam ciepło... jak nigdy dotąd. Czemu ?
-Zostaw mnie, potworze-wychrypiałam cicho. Uczucie gorąca narastało wręcz parząc skórę, przez co syknęłam cicho i odepchnęłam go.
Cały czas miałam w głowie tą nazwę. Threbe.
-Co ty wyprawiasz Shi~?!-widać było, że moje zachowanie go irytowało.
-Czym jest ten pierdolony kamień~?!-warknęłam wściekła. Głowę mi wręcz rozsadzało.
-Nie wszystko musisz wiedzieć-cichy pomruk wydobył się z jego ust-Chodź Shi~chan, odpoczniesz-próbował złapać mnie za rękę.
-Nee~! Zostaw mnie, nie dotykaj ! Ty wiesz kim jestem ? Powiedz mi, kim do kurwa nędzy jestem?!-wrzasnęłam jak małe dziecko, bo tak się właśnie czułam. Jak zapędzona w kąt mała dziewczynka, bojąca się swojego oprawiciela. Bezbronna... ale czy rzeczywiście nie mogę się bronić ? Czemu się go mimo wszystko boję ?
-Nie dasz za wygraną, prawda ?-westchnął, a ja tylko kiwnęłam leciutko głową.-Ten kamień to aprawdę nic znaczącego, jakiś stary kryształ, Shi nie wiem skąd w ogóle o nim wiem, ale wracając do ważniejszych rzeczy. Jesteś zwykłą szamanką... Miałaś szczęśliwe życie i kochasz naturę i masz pewne umiejętności o których nie wiesz... Masz przyjaciół, miłość jednak obiecałaś mi kiedyś, że mi pomożesz....
Chodźmy już, wszyscy na ciebie czekają, ja też aż sobie przypomnisz. Nazywasz się Marika Kurushimi-Shi i obiecałaś, że pomożesz mi za...
-Braciszku może powiesz prawdę~?-znam ten głos..
Skąd ?
Moim oczom ukazała się piękna dziewczyna. Miała długie czarne włosy i przepiękne dwukolorowe oczy. Szczupła, wręcz chuda dziewczyna o jasnej, a może raczej białej cerze ubrana w czarną sukienkę i ciężkie obuwie, niepasujące do niczego. Podeszła po prostu do niego i się uśmiechała. Złapała go za włosy, ciągnąć przy tym pewnie mocno. Wywołało to u mnie pewien chichot.
-Miło Cię widzieć siostrzyczko... Czy nawet teraz musisz mi przeszkadzać?-dało się wyczuć ironię na kilometr. Ona tylko uśmiechnęła się szerzej.
-Nie wierz w nic co on powiedział Mariś~!-tu wróciła się do mnie. Tylko jedna osoba tak do mnie mówiła z takim dziecięcym i niewinnym głosikiem. Rachel~?
-Rachel~chan ?-spytałam speszona, wpatrując się w trawę.
-"Chan" Mari ty chyba sobie żartujesz ?!-krzyknęła, po czym mocniej przytrzymała Asakurę za włosy.-A z tobą nie skończyłam~! Braciszku!
-Z tego co widzę masz jedną z trzech części kamienia-mruknął, po czym bez problemu się wyrwał.
-Nie twój interes... Dziwi mnie twoje zachowanie. Są dwie opcje-pierwsza, taka: Masz kiepski sposób na podryw Hao, a druga: chcesz przed nowiem zachować jej stan nieświadomości, czyżbym miała rację...?-ziewnęła. Trochę tego nie rozumiałam, a nawet jeśli to zajęłam się czym innym. Walką ze sobą... Ten DEMON się odezwał, wraz z ANIOŁEM. Czy muszą walczyć ? Która strona jest tak naprawdę zła?
Czy stróż w bieli może być zły ?
Może, Shi może~
-Nie, nie masz racji-wymruczał, stojąc za mną. Czemu się na mnie uwziął ?! Komu wierzyć... ? To co on mówi, jestem takie, ech sama nie wiem... proste, optymistyczne ? Chciałabym, żeby to właśnie była PRAWDA.
Ale nią nie jest głupia
To co jest prawdą, a co nie ?
-Braciszku nie kłam~ Aż tak zależy Ci ta tym, by ją zniszczyć ? Czy jest inny powód...?
-To może niech ona zdecyduje-warknął szatyn, patrząc na mnie srogo.-Mari chcesz być szczęśliwa, prawda?-zapytał już łagodniej, uśmiechając się przy tym delikatnie.
~Chcę tylko zasnąć. Zasnąć i nie obudzić się już nigdy, ale nie umierać~
****Uciekał, a przynajmniej próbował... Chciał przed NIM uciec z dala. Wiedział, że był wściekły. Jego wcześniejsza rozmowa z NIM o tym świadczyła.
Nie to nie była rozmowa. On się po prostu na niego rzucił.
Złotooki uciekał wierząc, że gdzieś uda mu się schować przed bratem. Przed oczami ciągle miał tą pustkę w oczach bliźniaka. Czuł smak jego ust, te obrzydliwe, bolesne i mokre pocałunki.
Wszedł i zatrzasnął się w najbliższym pokoju. Oparł się o ścianę łapiąc łapczywie oddech. Miał nadzieję, że to już koniec tego dramatu...
Jednak nie wiedział, że Derksen tylko się z nim "bawił". Znał jego każdy ruch i czekał na niego, właśnie w tym pokoju.
-Do dopiero początek-wychrypiał demon,przyciskając swoim ciałem Lenego do drzwi. Miał okazję by skończyć to co zaczął .
Szaman usilnie się wyrywał... Czuł znowu ten smak goryczy..To ciepło...
Z jego dolnej wargi kapała ciepła krew... Czuł jak język jego własnego brata, błądził po jego szyi, torsie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz