sobota, 30 sierpnia 2014

15. Pragnienie czy ból ?

Bolało. Ból wręcz nie do zniesienia przeszył jego ciało. Czuł każdy ruch brata w sobie. Widział szyderczy uśmiech. Bolało... bardziej niż za pierwszym razem. Dlatego go tak nienawidził. Nienawidził go za odebranie mu wszystkiego na czym mu zależało... Począwszy od godności kończąc na dziewictwie.
Derksena bawiły jego jęki i błagania by przestał, jednak nie chciał go zabić... Dba w końcu o swoje zabawki. Wiedział, że złotookiego bardziej niż TO boli jego postrzeganie o nim... jednak Len nie wiedział wszystkiego.
-Przestań-wychrypiał Lenny. Był na granicy omdlenia i przytomności. Ból ni do zniesienia przeszywał jego ciało, ale była w tym odrobina przyjemności.
Wrzasnął, kiedy demon zaczął nacinać jego ciało.
-Co ty robisz ?-wyszeptał, nie był już w stanie krzyczeć. Łzy ciekły strumieniem po jego policzkach.
-Naznaczam swoją własność-wyszeptał mu na ucho, przygryzając je przy tym. Lenny wrzasnął czując jak Derksen  niego wychodzi. Biała ciecz zmieszana z krwią ciekła mu po nogach.
Ledwo się ruszał. Tak naprawdę nie mógł się ruszyć.
-Słodki jesteś-mruknął czerwonooki, patrząc na zmaltretowanego braciszka. Ubierał się, a kiedy skończył poszedł do łazienki. Napuścił letniej wody do wanny, po czym wrócił do pokoju.
Len nawet nie stawiał oporów kiedy ten wziął go na ręce. Bolało~ Tak strasznie bolało. Kolejne łzy poleciały z jego oczy. Kiedy został położony przez brata do wody, po jego twarzy przeszedł grymas cierpienia. Wszystko szczypało, a zaczęło jeszcze bardziej kiedy demon obmywał jego ciało.
Len nawet nie mógł uwierzyć, w delikatność jaką został teraz obdarzony.
~Dlaczego on tak nie może się zachowywać?~przemknęło mu na myśl. Derksen tylko uśmiechnął się lekko, ale w jego oczach był jakiś błysk. Po raz kolejny obdarował brata pocałunkami i czerwonymi śladami na szyi, co wywołało cichy jęk u złotookiego.
Cały był sparaliżowany ze strachu przed nim. Bał się, że znowu będzie TO SAMO. Jednak zdziwienie jakiego malowało się na jego twarzy powstało w skutek położenia go owiniętego w pasie z ręcznikami na łóżku i przykrycia białą pościelą.
-Do następnego razu-wymruczał czerwonooki zostawiając na ustach jeszcze nowe ślady zębów, krwi i bólu, oraz przyjemności wywołanej przez ostatni pocałunek .


***
-Mariś on nie chce twojego szczęścia-mruknęła brunetka.
-Skąd niby o tym wiesz ?!-warknął szatyn, posyłając jej złowrogie spojrzenie.
-Chcesz tylko kamienia Threbe, debilu-fuknęła, po czym złapała mnie za rękę i pociągnęła w swoją stronę.-Mariś wracamy~! Nic tu po nas-zachichotała.
-A czy z tobą Maju będę szczęśliwa ? Spełnię swoje marzenia ?-spytałam z nutą nadziei w głosie. Nie miałam parzeń. Ja ich nie mam.-Powiesz mi czemu nic nie pamiętam?
-Dobrze Mari. Chodzi o kamień... Wiesz czemu masz innego koloru oczy ?-pokręciłam przecząco głową-On Ci wyłupił jedno. Twoim marzeniem jest zemsta na nim-wywarczała wskazując na Asakurę.
To dlatego się go bałam ?
-Jemu zależy tylko na mocy kamienia i niczym więcej Shi, chodź wracamy-kontynuowała.
-A tobie siostrzyczko na czym niby zależy ? Może na niej ?-zakpił wskazując na mnie. Wściekłość to jedyne co teraz czułam.-Mi chociaż zależy by coś miała od życia-prychnął.
-Tak ? Niszcząc jej wspomnienia ? Zabaweczkę z niej robisz, czy jak ? Wszyscy wiemy, że zależy Ci na tym jebanym kamieniu~! Nee~!
-Bardziej na niej, ale kamień jest uroczym dodatkiem-dodał. Gdyby nie fakt, że Maja mnie trzymała obiłabym mu mordę, ale z drugiej strony dziwiło mnie to co powiedział.
Zależy mu na MNIE, czy tylko na sile tak jak mówiła Asakura ?
Między nami panowała tylko cisza i to wszystko...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz