Tylko po co ta cała szopka? Jest mi tak jakoś obojętny wiatr i chłód. Nie przejmuję się swoim ubiorem, a raczej brakiem poszczególnych ubrań. Pokaleczyłam stopy o ostre krawędzie żwiru i porozbijane szkło.
Po turecku ze spokojem zajęłam miejsce wśród cierni przy bramach krat.
Oddycham tym przesączonym trucizną powietrzem, a powieki mimowolnie są coraz bardziej ociężałe z każdą chwilą.
****-Gomenasai (Przepraszam) Oka~san (Mamo)!-stała ze spuszczoną głową, trzymając w rączce maluteńki kwiat wiśni.
-Nic się nie stało, Mari-wyszeptała czule kobieta, gładząc córeczkę po policzku i ucałowała ją w czółko. Tak bardzo chciała być inna niż jej oprawiciel... tylko czy potrafiła ?
****-Onii~chan, Onii~chan~! Co ci...?-ostatnie wyszeptała, głaszcząc ręką po policzku chłopaka, po czym wplątała w jego włosy listek.
-Nie chcę o tym rozmawiać-mruknął odwracając się obrażony. Czekali na kilka osób, a przede wszystkim na pewną brunetkę.
-Zobacz świetliki-blondynka, próbowała jakoś pocieszyć chłopca, jednak widząc tylko jego smutny uśmiech westchnęła... tak dalekie, a tak bliskie...
Spojrzała na niego... Wyglądał na zmęczona, co było widać po ziewnięciu.
-Chodź położysz się-mruknęła niechętnie niebieskooka wskazując na swoje uda. Siedziała na klęczka, więc nie było z tym problemu, po za tym widziała w tym korzyść dla obu stron gdyż jej jest zimno, a on jest zmęczony i nic więcej. Przynajmniej tak to sobie próbowała wytłumaczyć...
-Słoneczko już -gasi złoty blask za chwilę niebo błyśnie czarem gwiazd dobranoc, dobranoc, dobranoc już...
aaa aaaa aaaa aaaa aaa aaa aaa...-nuciła pod nosem, głaszcząc go po włosach i dalej oczekiwała reszty jej małej rodziny.
Chciała się pozbyć tylko tej słabej strony... której nienawidziła i bała się tego Demona...
****-Ty przeklęty bachorze!!!-po pomieszczeniu rozległ się zdesperowany głos mężczyzny. Jednocześnie był pewien goryczy i nienawiści.... której ONA się tak zawsze bała...
-Zamknij wreszcie tą głupią mordę~!-łkanie zmieszane z wrzaskiem jak i piskiem wydobyło się z ust kobiety. Była taka jak jej oprawiciel w stosunku do niego jak i do córeczki, którą tak bardzo kochała i nienawidziła...
-Czemu ty musisz być moją córką ?! Czemu ?!-wrzeszczał zwracając spojrzenie w kąt gdzie próbowała się zakryć we łzach całą duszę tą słabszą i silniejszą. Słuchała tego trzęsąc się, a pojedyncze łezki spływały po policzkach.
Poczuła to szarpnięcie.
-Zdychaj-kolejny syk, rzut i ślad na policzku. Nic nie powiedziała, po prostu się trzęsła...
****-Po co Ci ona~?
-Nie wiem-cichy szept wydobył się z jej ust...
-Skoro nie wiesz, oddaj jej część-przekonywał ze spokojem.
-Nie chcę~jednakże nieskutecznie, ale to nie zniechęcało.
-Sądzisz, że zapanujesz nad nią ? Nad tą częścią, której ona będzie chciała się pozbyć ? Wydaje Ci się, że pokocha siebie, zapanuje nad mocą tak jak reszta ? Czy może szukasz kogoś podobnego do siebie, a jednocześnie innego, aby obdarzyła Cię zrozumieniem-szeptał, wykrzywiając usta w gorzkim uśmiechu.
-Odejdź braciszku... Rób co uważasz... jednak wiedz iż ma wolną wolę-mruknęła zamykając powieki~
****~Błagam uciekaj~! Chroń siebie i Jurę-łapczywie brał wdech.
-Oto-san-wyjąkała ze łzami ściskając ręce rodziców. Nie potrafiła im wybaczyć, nie wiedziała czy chcesz ich śmierci, ale czemu ona nie mogła się zemścić z czasem ?
Widziała zarys postaci chłopaka. Szaleńczy wręcz psychopatyczny śmiech rozległ się po palących się ruinach.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz