środa, 10 września 2014

20. Kogo widzę ?

-Obudź się~cichy szept dobył moich uszu. Nie chcę.... Tak mi dobrze.
-Nie chcę-szepczę, otwierając ociężałe powieki. Ciemność otaczająca mnie poraża swoją pustką... Jest ciemno i zimno...
-Myślisz, że uciekniesz ZNOWU ode mnie ?-czyj to chichot. Mój ? Nie, ja się nigdy nie śmieję... Jakie to uczucie być szczęśliwym ?
Jakie to uczucie ŻYĆ ?
-Nie wiesz jakie ? Mari przecież żyjesz... MY żyjemy~Pamiętasz wszystko, prawda ? Pamiętasz co zrobiłaś... pamiętasz kim jesteś ? Nie ?
Kurushimi jesteś potworem. Demonem.. i tylko pionkiem, ale dzięki MNIE stajesz się od teraz graczem. Masz jasne zasady, więc czemu na siłę próbujesz siebie oszukać ? Shi pogódź się ze mną, pogódź się ze sobą...-nie to nie jestem ja~!
Nie jestem już demonem... nie jestem pionkiem, lalkom czy marionetką.
-Ja nie jestem tobą-kolejny szept. Ta niezręczna gula... Czemu czułam tysiące igieł wbijających się w ciało ? Słowa bolą... obdzierają ze skóry~
-Jesteś, pogódź się z tym Shi~  Przestań ze sobą walczyć. Przecież jesteśmy jednością...
-Czemu kłamiesz ?-pytam, chcąc Cię dotknąć, tylko ujrzeć...
Widzę siebie... Nie, ja widzę potwora. Czy to naprawdę ja ?













****
-Dlaczego akurat mi to robisz ?-wychrypiał chłopak, podnosząc się ze zmęczeniem z łoża.
Kolejny dzień, a raczej noc była niezwykle wykańczająca nawet nie miał siły wstać... jednak tym razem jest inaczej.
Nie daje już rady psychicznie.
Fizycznie zresztą też....
Dzisiaj to skończy, ten łańcuch nienawiści... Nadal nie wie czemu demony się nim tak interesują, nawet sama królowa jest nim zainteresowana. On przecież nie jest nikim znaczącym, a może jednak jest ?
-Chyba bym nawet nie chciał-westchnął cicho, wyskakując zza okna, do ogrodu.
Nic u się jednak nie stało, chociaż miał w pewnym sensie głęboką nadzieję, że może wtedy będzie bezużyteczny dla nich i pozw0lą mu odejść, ale tak to musi sam sobie poradzić z ucieczką.
Ręce zaciśnięte w pięści mogą świadczyć tylko o dwóch rzeczach:
Złości, ale też i ...
Zawziętości oraz determinacji w tym zawartej.
Sam musi sobie wywalczyć wolność~
Nie będzie czyjąś zabawką, a już na pewno nie JEGO!

****
Siedziała na parapecie w jej pokoju, a raczej pokoju, który JEJ udostępniła dla własnych działań. Po raz pierwszy żałowała, że jednak wtedy przyzwoliła na to.
-Ale przecież to nie ja wybierałam ofiarę kamienia-takie światełko w tunelu jej myśli.  Nie ma przecież pewności, ze to przeżyje. Pewnie powiedziałaby każdemu, iż to tylko kolejna ofiara i może by tak myślała. MOŻE.
Tylko pozory...
Maska, wszystko zakrywa, a to co na zewnątrz jest twarde, w środku łatwo się ugina~
Oni nauczyli ją żyć inaczej... Teraz muszą tylko do tego wrócić~



***
-Twoje ciało rozpadnie się, tak jak już podniszczony duch Shi~ jeśli czegoś nie zrobimy... Pamiętasz o swoim celu ?-pyta. Nie wiem...
-Iie-zaprzeczam półgłosem.
-Zemsta, tym się kieruj... Marzyłaś kiedyś prawda ? Marzyłyśmy, aby ją pomścić, teraz masz okazję... Jesteś tak blisko, ale przez powstrzymywanie siebie i MNIE, nic nie zrobisz... Chcesz być szczęśliwa również dla Rachel, co Mari ?-czy sama sobą manipuluję.
-Mari obudź się-szturchnięcie, coraz to mocniejsze. Dłoń gładzi po moim ciele... Po co ? Mam ciało ?
-Wstań, bo Ci krzywdę zrobię-tym razem przyjemny i ciepły głos przerodził się w warknięcie. Budzę się, ze łzami w oczach i chęcią mordu.
Nienawidzę GO.
Zabić~
siebie...
Nikt nie dostanie tego czego chce~















Tak nie wierzę, że nie usunęłam tego bloga JESZCZE. Mogę go zablokować na jakiś czas, aż wena nie wróci do normy i nie zrobi się ciekawiej ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz