środa, 13 sierpnia 2014

4. Dług

Naprawdę byłam szczęśliwa jej widokiem. Jej roześmianej lekko twarzy i tej małej dziecinności.
Hao ?
Dla mnie i tak to jest tylko i wyłącznie morderca i robactwo.
-Może lepszą byś miała o mnie opinię Shi?-wyszeptał ledwo dosłyszalnie, ale tak bym tylko ja usłyszała.
Obiecuję, że podpalę mu te jego kudły, za czytanie w moich myślach. Moje pieprzone, głupie myśli są dla MNIE nie dla jego mało zacnej osoby.
-Może być ze mnie zszedł?-warknęła wyrywając się.
On nadal nie chciał zrzucić swojego ciężaru ze mnie, przez co jeszcze bardziej się wyrywałam. Słyszałam słaby chichot brunetki. Mnie to nie bawiło~
-Hao spadaj stąd-odezwała się w końcu-Czy może mamy Ci pokazać gdzie są drzwi~?-dodała. Czy ja spadłam już tak nisko, że ona musiała mi pomagać ?
Tak, chyba właśnie tak nisko upadłam by prosić kogoś o pomoc. Potwierdziłam to rzucając jej nawet wdzięczne spojrzenie.
-Dobrze, ale i tak wiesz, że walki was nie ominą-mruknął i chwiejnym krokiem wstał ze mnie, za co zarobił ode mnie ładnego kopa w brzuch. Lekko się przez to zgiął, a po jego twarzy przeminął grymas bólu. Nie mój problem, przy innej okazji będzie błagał o litość.
-Aha.-ziewnęła-Nudny jesteś wiesz~ dodała patrząc na niego już z lekką irytacją, na mnie zresztą taż.-Mariś skoro ma sobie iść, to mu na to grzecznie pozwól, no chyba, że....
Pokręciłam przecząco głową, zmrużywszy powieki podniosłam się do pozycji siedzącej i rzuciłam w nią swoją bluzą. Tak ja jak zawsze zamiast chodzić jak człowiek, paraduje w przydużej męskiej bluzie, glanach i szortach. Co prawda ona też zawsze na czarno i te kolczyki.... dosłownie wszędzie.
-Nawet nie kończ-jęknęłam cicho, udając załamaną. Domyślałam się co chce powiedzieć, chociaż z nią to do cholery nigdy nic nie wiadomo.
Nim się obejrzałam to Hao już nie było z nami. I dobrze, póki co...
-Musimy pogadać-stwierdziła dziewczyna, łapiąc mnie za ramię.
-Śnisz chyba dziewczynko?-warknęłam wyrywając się, a ta wykręciła mi rękę. Syknęłam lekko w bólu, kto by pomyślał, że ma tyle siły ?
-Idziemy-rzuciła, popychając mnie do przodu. Czuję się jak jakaś kukła.
-Daj mi spokój-burknęłam wyrywając się-Mogę iść sama, a teraz mów co tam chciałaś i daj mi spokój-dodałam, przewracając oczyma.
-Idziemy do biblioteki-mruknęła, a ja ledwo pohamowałam śmiech i pewnie zaliczyłabym bliskie spotkanie z glebą, gdyby nie fakt, że nie miałam humoru nawet na takie duperele. Myślałam, że ona sobie żartuje z nudów, w końcu ciągle marudzi, że jej się nudzi, albo ma coś do zrobienia.
-Żartujesz nie ?-spytałam, a ona tylko pokręciła przecząco głową. Boże, nie.... Nie chce mi się nigdzie iść, mam ochotę tylko i wyłącznie spać.



****
-Mam do Ciebie prośbę-zaczęła "delikatnie" temat. W sumie to wolę tak, niż owijanie w bawełnę. Przynajmniej niech jasno postawi warunki.
-Co takiego mam zrobić?-ziewnęłam. Akurat nie chodziło o fakt, że nie chciałam jej słuchać, bo chyba nawet byłam ciekawa. Zmęczenie i nieprzespane noce zawsze jednak dają o sobie znać.
-Powiedziałam Ci "tamtego dnia", że nic nie dostaje się za darmo. Czas spłacić dług, Mariś-oznajmiłaś Maju uśmiechając się chytrze, ale też z drugiej strony życzliwie, albo ja mam już jakieś schizy.
-Co mam więc zrobić ?
-Ach to nic takiego, tylko wykonasz dla mnie i jeszcze kogoś, pewne zadanie-znowu ten tajemniczy uśmiech, ukazałam się na twojej twarzyczce.
Podnosisz słuchawkę z biurka i wykręcasz jakiś numer.
-Ohayo Izaya-kun-mruknęła. Siedziałyśmy w jakimś gabinecie, a Maja rozmawiała przez telefon z kimś.
-Ohayo Aly~chan~!-dało się usłyszeć ze słuchawki czyjś radosny jak również donośny głos.
-Potrzebowałeś kogoś do roboty...? Więc już masz poleconą przeze mnie pewną osóbkę-spojrzałam na dziewczynę z pewną obawą. Co kurwa ?! Jaką robotę ?


5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Robi się bardzo ciekawie... O.O. Kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Cicha >,< będzie niedługo .-. Maja już we mnie nie wierzy i mnie nie kocha Q_Q *chowa się w szafie w kącie*

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń