czwartek, 14 sierpnia 2014

5. "Ohayo Shi~chan"

-Nie, o nie ja nie będę pracować tak jak ty myślisz-fuknęłam krzyżując ręce na piersiach.-Oj Mariś jakoś musisz przetrzymać. Dasz radę-zachichotała, przewracając oczyma.-Ty już od razu jesteś na "nie",  a nawet nie wiesz o co chodzi.
-Chyba wolę nie wiedzieć-warknęłam.
-Nie, to nie to o czym ty myślisz~zaśmiała się, kręcąc głową z politowaniem.-Już wszystko załatwiłam, więc nie masz wyboru, po za tym otrzymałaś ode mnie sporo różnych rzeczy. Tak spłacasz dług.
-A co ja mam tutaj do powiedzenia ?!-wrzasnęłam, uderzając pięścią o biurko.
-Zastanówmy się... Może nic ?-zapytała retorycznie brunetka, uśmiechając się słodko, ale teraz jakoś nie rozczulało mnie to. Miałam ochotę zabić.
-Ależ ona się do tego nie nadaje-mruknął jakiś znajomy mi już głos. Jednak postać "ów" osobnika nadal nie chciała wyjść z ukrycia, więc pozostawała w cieniu, ale tą energię trochę zdążyłam już poznać.
-Sam się do niczego nie nadajesz-warknęłam pod nosem, po czym wcięłam z biurka Mai jakąś książkę i rzuciłam nią w ciemność. Dało się usłyszeć huk i przekleństwo w moim kierunku.
-Rozwalisz mi zamek!-wrzasnęła Maja udając obrażoną i wkurzoną. Nie rozwalę... Jak na razie ucierpiał tylko raz Hotaru, jakiś nóż, filiżanka, kubek, wazon, regał i książka... No i Hao, ale on nie jest częścią zamku. Jest nikim.
-Powinien Cię za to zabić-warknął ten fioletowłosy, stojąc za mną.
-Przykro mi-rzuciłam od niechcenia, machając ręką na znak olewki.
-Derksen, jak widzisz nadaje się do tej roboty~!-mruknęła. Obecnie stałam odwrócona do nich przodem i widziałam, że zostawiłam "ładny" ślad po spotkaniu ze mną i książeczkami.
-Chyba aż za dobrze-no chyba jednak, powinnam przeprosić. Może, ale jakby nie zaczynał to by nie oberwał, ale t ja na niego wpadłam więc...
Ech dobra, chyba jednak wyjdzie na niego.
-Gomen (Przepraszam). Derksen ?-szepnęłam, pytając się czy dobrze zapamiętałam.
Dopiero teraz go przecież poznałam.... Jednak wydaje mi się jakbym kiedyś już tu była, ale to może tylko jakieś złudzenia ?
-To wspomnienia-mruknął czerwonooki, lekko się uśmiechając. Co prawda nie był to pozytywny gest, gdyż był przepełniony pogardą i kipną, ale mi to jakoś odpowiada, Inni też tak na mnie patrzyli i patrzą... Jestem przyzwyczajona do tego, że jestem zerem.
-Szanuj prywatność-odpowiedziałam, mierząc go obojętnym wzrokiem. Teraz wszystko było mi już obojętne....
-No to skoro tak i już się nie kłócimy o robotę, to niedługo jedziemy do Ikebukuro-oznajmiła dziewczyna.
-On też?-tu wskazałam na wcześniej minionego demona.
-Tak ja też z wami niestety muszę jechać-westchnął zażenowany.
-Ależ Derksen sam chciałeś~stwierdziła brunetka nadal uroczo się uśmiechając do fioletowłosego.
-Myślałem, że weźmiesz kogoś bardziej odpowiedniego...
-Ona się nadaje, zobaczysz ! Po za tym, jest mi coś winna, a ja jej~ Nawet ją polubiłam, nawet, a po za tym Derksen przecież i tak znasz ją od dawna, więc nie marudź. Sam się zgodziłeś~
-Niestety masz rację-westchnął, ja się tylko temu przyglądałam. Nie wiem łeb mi rozsadzało, jakbym cegłą oberwała.
-Jesteś spakowana ?-po chwili usłyszałam pytanie skierowane w moją stronę.
-Oczywiście-prychnęłam ironicznie, ale co miałam niby pakować? Mam ciuchy od Mai i jedne swoje, które są zniszczone, glan jednak je teraz noszę no i nóż również mam przy sobie. Co najwyżej w "moim" pokoju zostały dwie pamiątki po siostrze i rodzinie...




****
-Nie wierzę, że się zgodziłam-westchnęłam, stojąc przed wieżowcem wraz z Mają i Derksenem. Patrzyłam na ten wielki budynek z przerażeniem, że ludzie mogli skonstruować coś tak brzydkiego~
-Nie miałaś nic do gadanie-mruknął chłopak, a ja chciałam już mu "podziękować" za te komunały, ale jakoś się powstrzymałam, a jemu wciąż nie schodził z ust ten ironiczny uśmieszek.
-Mari! Mari rusz się!-usłyszałam głos dziewczyny. Czemu ona kocha się nade mną znęcać psychicznie ? Dajcie odpocząć...
Wjechaliśmy windą na ostatnie piętro, gdzie jakiś "ochroniarz" zapytał Maję czego tu szukamy. Ona spojrzała na niego pogardliwie, po czym odpowiedziała chłodno.
-Izaya nie będzie zadowolony, że nas zatrzymujesz-od razu się odsunął i gdzieś pobiegł, przepraszając najmocniej za zamieszanie.
Moi "współtowarzysze" tylko prychnęli, po czym weszliśmy do jakiegoś gabinetu.
-Ohayo Aly~chan !-tak to ta sama osoba, z którą Asakura rozmawiała wczoraj.
-Ohayo Izaya~kun, przyprowadziłam kogoś do pomocy-powiedziała, po czym kiwnęła głową do Derksena, który położył na blacie jakąś teczkę.
-Hym ciekawe... A więc Ohayo Shi~chan, zaraz wszystko Ci wytłumaczę co i jak~!-oznajmił.
Chyba wolę nie wiedzieć "co i jak"....

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny bardzo fajny rozdział.... a ty Maja mówiłaś że na kolejny będę musiała czekać rok... a tu co? Miałam ubaw po pachy xD.
    Mari jeśli dało by rade to też mnie wkręć do opowiadania... xD. Będę ogarniać te całą bandę... albo będę jeszcze gorsza xD.

    Wracając rozdział normalnie super i na next czekam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Oczywiście to ja tu wszystkich ogarniam xD Ta...
      My wariujemy i wariujemy i czemu wariujemy ?! ;-; Nie nic nie brałam, przysięgam *chowa czekoladę*
      Co do Derksena... Ach ta miłość z gwałtu wyniknie ^.^
      Nie czekałybyście rok ! aż taka leniwa nie jestem >,<

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń