sobota, 16 sierpnia 2014

6. Troska ?

-Shi~chan, a więc od dzisiaj byś już zaczęła~ Mam dla Ciebie już dawno wydrukowane akta sprawy i proszę byś zajęła się dwojgiem ludzi, którzy są nie do końca nam na rękę... Jak i pomogła komuś-oznajmił brunet uśmiechając się lekko.-A i jeszcze bym zapomniał! Dostarczysz w wolnym czasie wiadomość~!-kontynuował. Nie jest źle, jakoś przeżyje... ale czy na pewno chcę się posunąć do morderstwa? Tak, chyba tak może nawet na pewno...
Wszystko to już jest obojętne. Teraz po części jestem zdana na łaskę Asakury, w końcu u niej pomieszkuje i ona mi pomaga~
-Dobrze-mruknęłam, nawet nie chciałam nic więcej mówić. Maja i Derksen byli lekko zaskoczeni, ale w pozytywny sposób, tym razem.
-Mariś jesteś pewna~?-czy to troska z jej strony, bo tak mi się wydało?
-Fajnie, że zapytałaś o to kilka godzin temu-prychnęłam,  co wywołało u niej uśmiech.
-My już musimy iść. Izaya jeśli to upierdliwe „coś” będzie sprawiać problemy, zaraz zostanie ustawiona do pionu-oznajmił w pośpiechu czerwonooki.
-Tak oberwiesz tym razem w ryj wazonem-warknęłam, Izaya i Asakura tylko przyglądali się „naszej dyskusji” śmiejąc się z nas.
-Żebyś się nie przeliczyła.
-Dobra, dobra… Idźcie już załatwiać co tam macie załatwić-wymruczałam, spuszczając głowę. Będę trochę za Mają tęsknić, ale skoro mam tak spłacić „dług” wobec niej, to muszę…

*
~Shi~chan rozchmurz się-zawołał Izaya, uśmiechając się do mnie. Obecnie w „coś” grał, chociaż były to różne pionki rozrzucone po planszy.
-Ech… Nadal nic mi szczegółowo nie wytłumaczyłeś-westchnęłam.
Ciekawe na jakich gra zasadach…?
-Ale Mari~chan na razie przeglądałem twoje akta, a chyba powinnaś się domyśli po tym co Ci wcześniej powiedziałem~
-Tak, bo na pewno domyśliłam się już kogo zabić. Co z tego, że na świecie mam ponad 7 miliardów ludzi, na pewno kurwa wiem o kogo chodzi?!-prychnęłam, zażenowana własną złością. Takie duperele mnie denerwowały…
-No dobrze, już dobrze. Uspokój się, bo mi biuro rozwalisz ~ Już Aly~chan zaczęłaś rozwalać rzeczy, więc u siebie chyba bym tego nie chciał~
-Wcale nic jej nie rozwaliłam~!-krzyknęłam na swoją i tak marną obronę. W sumie to zniszczyłam „parę” rzeczy, no ale tylko „parę”! To nie tak źle jak na mnie. Reszta tej bandy też z pewnością coś rozwala, biorąc pod uwagę burdel jaki ostatnio panował w Sali tronowej.
-Wiem co innego, Mari~chan. Z tego co patrzyłem, masz nieaktualne wyniki badań. Możesz to jakoś wyjaśnić skoro w twojej…-zaczął, jednak przerwałam, wtrącając się w pół zdania.
-Nie, nie mogę Ci tego wytłumaczyć. Przepraszam Izaya~kun, ale za przeproszeniem zamknij się jeśli chcesz wspominać o mojej przeszłości. Nawet Cię chyba polubię, ale to tylko jedna prośba, jeśli mamy rozmawiać „miło”-oznajmiłam z wymuszonym i na dodatek sztucznym uśmiechem na ustach. Chłopak tylko się szerzej uśmiechnął, po czym wziął z blatu jakąś teczkę.
-Tutaj masz wszystkie dane, dotyczące „ofiar”, możesz się jeszcze jeśli Ci się Mari chce pozbyć Lena Tao, ale to przy okazji~stwierdził.-Teraz możesz iść, a zaraz „ktoś” na dole zaprowadzi Cię do twojej kwatery, póki co. Masz już zapewniony wyjazd do Chin, a później do Tokio~ Chociaż z tego co mówiła Alyss, nabyłaś kilka nowych umiejętności-kontynuował. Yhym.. Ciekawe jakich ? Prócz kurwicy i chudnięcia w trybie natychmiastowym to chyba nic nie „nabyłam” nowego do  swojej kolekcji. A no tak, tylko to przeklęte oko jeszcze jest~


*
Weszłam cichutko do jakiegoś pokoju w podziemiach. Mam się tu na dzisiaj „skryć” Jak dla mnie przytulnie, a po za tym mogło by być gorzej, więc nie przeszkadzają mi obecne warunki. Ech, ale jutro trzeba będzie wstać…
Boże jak mi się nie chce.
-Shi~sama, a może to w końcu coś nowego?-spytała z nutą nadziei w głosie, Colien.
-Oczywiście, że nie i tak wiemy, że to wszystko skończy się tak szybko jak się zaczęło-westchnęłam, kładąc się na łóżku i patrząc w sufit. Delete jakoś nie przeszkadzał fakt, że nie dyskutowałam z nią zbyt często. I tak najlepiej ze wszystkich mnie zna, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie.
Mi wystarczy sama jej obecność, by jednak w duchu jakoś się cieszyć.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz