Tak kolejny denny rozdział v.v
Stałam tyłem przytrzymując szatynkę nogą. Ciekałam na dalszy rozwój wydarzeń, aż ten śmiałek odważy się zaatakować. Jednak się nie doczekałam, ale otrzymałam za to odpowiedź na swoje wcześniejsze pytanie.
-Len Tao-mruknął chłopak, odwróciłam się do niego przodem... Brat Derksena ?! Nawet nie są podobni, on jest niższy i taki bardziej, no nie wiem... dziewczęcy, uroczy ?
Zebrało mi się w tej chwili na śmiech, bo jakoś nie mogłam sobie tego wyobrazić. Śmiałam się jak małe dziecko, nie wiadomo z czego, a w oczach przez wybuch emocji pojawiły się łzy.
-Co Cię tak śmieszy ?!-burknął cały czerwony, a w tym momencie zaliczyłam spotkanie z podłogą i łapałam się za obolały ze śmiechu brzuch.
-Ty mnie bawisz-odpowiedziałam, ocierając łzy śmiechu, co jak widać bardzo go zdenerwowało, ale był przez to jeszcze bardziej czerwony jak i słodki. Naprawdę słodziak z niego~! Nie wierzę, że jest braciskiem Derksena. Szkoda, że jeśli mnie zaatakuje muszę go zabić... Przykre, bardzo przykre.
Wycelował a moim kierunki guan-dao, z kontrolą ducha, ale chyba nie spodziewał się palącej posadzki dookoła niego ?
-Jak ty to zrobiłaś ?-spytała przestraszona, oraz pełna podziwu i zafascynowania dziewczyna, która trzymała się za ranę na przedramieniu.
-Czary-warknęłam w jej stronę.-Gabrielo-dodałam ciszej z uśmiechem. Nawet ładne imie, może jej przez to nie ukatrupię ?
-Skąd ty?-zaczęła przerażona szamanka, ale niestety jej przerwałam.
-Magia-prychnęłam i zmierzyłam wzrokiem fioletowłosego. Miał "lekko" nadpalone ubrania i wyglądał na wściekłego. Może się jeszcze trochę podrażnię ? Co mi w końcu szkodzi i tak zginie ? Będzię miał chociaż atrakcyjną śmierć.
-No i co Lenny, czemu teraz nie zastosujesz zasady-"Niszcz, albo zostaniesz zniszczony" ? A może po prostu jesteś za słaby by mnie zabić~?-prowokacja jest pierwszą rzeczą do sukcesu, dalej będzie wpołczucie, aż w końcu manipulacja.
-Zamknij się!
-Wiesz co ? To straszne, że wychowałeś się w takich warunkach, całkiem SAM. Bez bliskiej Ci osoby, np.brata...-ciągnęłam, dalej go prowokując. Wycelował we mnie ostrzem, po czym rzucił się wręcz na mnie. Wytrąciłam mu kopnięciem górnym guan-dao, ale on jak w jakimś amoku odbadażał mnie dosyć celnymi uderzeniami.
Dostałam nawet mocno w nos, co mnie jeszcze bardziej ucieszyło gdy zobaczyłam swoją krew na rękach.
-Shi~sama może Ci pomóc?-spytała w "najlepszym" momencie Col, ale cieszy mnie jej troska.
-Jak widzisz nie trzeba-wymruczałam, podcinając go i założyłam mu dźwignię tzw."policyjną" uniemożliwiając mu tym dalsze ataki. Rzucał się i to nawet bardzo. Muszę przyznać, że jakąś siłę to on ma.
-Puszczaj-wysywaczał z wściekłości, na co na moich ustach zawitał grymas bólu.
-A może to naprawdę nie ma sensu ? W końcu wiemy, ze jesteś tylko poionkem jak Gabriela, a pionki giną w tej grze~wyszeptałam, ale mimo wolnie narzuciły się myśli. W końcu też jestem pionkiem, ale i to już obojętne, skoro spłacam tylko dług.
-Może...
-No właśnie Lenny. Zakończmy już do przedstawienie, Delete możemy się pobawić~stwierdziłam, jednak coś mi nie grało. Za łatwo poszło...
Poczułam znaną śmiercionośną energię, czyżby do tego przedstawienia dołączył nowy aktor ? Przecież jego nie ma w scenariuszu, a może jest skoro skrypt wypisuje Maja ?
-Zostaw go-ten obojętny ton. Tak to na pewno TEN Tao, którego większość demonów się obawia i szanuje. Po cholerę mi przeszkadza?!
-Niby czemu ? Zabawę mi psujesz-odpowiedziałam rozżalona, chociaż nie chciałam Lena zabijać, ale skoro mi przeszkadzał.
-Bo tak.
-Nie przestrzegasz zasad gry~!-trochę mnie to wnerwiło, zasady są jasne, ale ciemnie, gdyż oszustwo zawsze gdzieś się kryje i wygrywa mimowolnie.
-Zasady się zmieniły, a ty masz COŚ innego do załatwienia, po za tym musimy coś obgadać-warknął, odpychając mnie od złotokiego. To taka szkoda.
-Bawisz się w pieska na posyłki ?!-zachichotałam, ale widząc jego zirytowaną minę zamilkałam spokojnie, po za tym do rozumu przemówiło mi też mocne szarpnięcie za włosy.-No już przestaję, puszczaj!-krzyknęłam wyrywając się, po czym znalazłam się na ścianie plecami. Świetnie, nie ma co...
-Idź na cmentarz i na mnie czekaj. Jak zrobisz coś jeszcze głupszego to pożałujesz-w czerwonych oczach widziałam tylko tą wrogość i po części obojętność.
-No dobrze, do zobaczenia Lenny. Pa Gab~chan, następnym razem będzie lepsza zabawa~pomachałam i udałam się biegiem na cmentarz.
to nie jest z perspektywy Mari
-Jak widać braciszku zawdzięczasz mi rzucie-szepnął czerwonoki, łapiąc brata za podbródek.-Masz coś do zaoferowania w zamian ?
-Zjeżdżaj stąd, sam bym sobie poradził-warknął złotooki, mierząc demona wściekłym spojrzeniem pełnym jadu i nienawiści.
-Uwierz mi, że NIE. Zabiłaby Cię i się nie cackała, więc jesteś mi coś winien-wymruczał czerwonooki.
-Niby co ?~!
-Sam sobie TO wezmę-stwierdził Derksen, po czym gwałtownie pocałował Lena przygwożdżając go do ściany, jednak chciał przy innej okazji odebrać swoją "nagrodę".-Do zobaczenia braciszku~po czym zniknął, tak samo jak się pojawił i tym samym zostawił zdruzgotanego szamana ze swoimi przemyśleniami, samego.
*****
Znowu ten pieprzony samolot, ale tym razem prowadzi jakiś demon, a ja siedzę na przeciwko Derksena, czekając na "karę", albo na jej brak. Wszystko mi jedno~
-Musimy porozmawiać.
-Ciekawe o czym?-prychnęłam, odwracając głowę w bok, jednak demon pojawił się tuż przede mną.
-Maja Ci jeszcze nie wszystko powiedziała-dodał uśmiechając się lekko z wyższością i tajemniczością. Czego mi niby znowu nie powiedział ?!
to nie jest z perspektywy Mari
-Majuś nie przejmuj się Derksenem~!-zawołała pewna rudowłosa, wredna wiedźma, stojąc za czarnowłosą dziewczyną o dwukolorowych oczach, która patrzyła w spokoju na ogród, rozmyślając przy tym.
-Nie przejmuję się Derksenem, a raczej tym co on z NIĄ zrobi...
-Co by niby miał zrobić ? Może zabić, nadziać na pal, torturować i...-zaczęła wymieniać, ale widząc lekko poirytowaną Maję, przytuliła się do niej od tyłu.-Nie martw się, będzie dobrze!
-Nee~ Wiem o tym, bo mam zawsze rację, a jeśli to co założyłam się ma stać to wszystko idzie po moim planie~wymruczała Asakura, odwzajemniając uścisk.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz