*****Siedziała w spokoju na parapecie patrząc w puste i szare niebo. No może nie w spokoju...
-Możesz mnie nie dotykać ?!-warknęła, darząc owego irytującego osobnika surowym spojrzeniem.
-Gdyby nie było tu tak nudno, to zająłbym się czymś innym-odparł chłopak, ziewając przy tym po czym przeciągnął się niczym kot.
-To przygotuj coś smacznego i słodkiego do jedzenia-mruknęła, nie odrywając wzroku od szyby. Spotkała się tylko z cichym prychnięciem i stwierdzeniem pełnym irytacji, które brzmiało tak-"Czy jej żołądek zamienił się w tą pieprzoną torbę Lili?!"
****-Co to kurwa ma być ?!-wrzasnęła wystarczająco głośno, aby połowa personalu ją usłyszała na najgłębszych zakamarkach pałacu.
-To co chciałaś-odpowiedział niebieskowłosy z niewinnym uśmiechem dźgając dziewczynę w ramię.
-Czemu tu jest coś białego ?-spytała z kamiennym wyrazem twarzy po czym zmierzyła wuzetkę jeszcze raz czujnym wzrokiem.
-Bita śmietana?-zasugerował, wywracając oczyma w lew stronę, po czym zerknął na swoją siostrzyczkę jeszcze raz.
-Czemu ona spływa ?-kamienny wyraz nadal nie schodził z jej twarzy. Jeszcze raz przeszła dookoła stolika, bacznie obserwując miniony kawałek ciasta.
-Yyy no przypadkiem też się rozpuściła i dodałem białej czekolady ?-próbował jakoś się usprawiedliwić, ale dziewczyna złapała go za kawałek koszuli i przez lekko uchylony skrawek zauważyła jakiś czerwony, ale bardzo znajomy ślad.
-Hotaru....-w jej oczach była teraz żądza mordu plus dodatkowy błysk dawał poczucie przewagi nad niebieskowłosym osobnikiem.
-No dobrze !!! Michał przyszedł i...-chciał dokończyć kiedy mu przerwała.
-Może raz nie będziecie chociaż robić tego w kuchni ?!!!! -wydarła się po raz kolejny i ganiała z roześmianym chłopakiem chcąc dać mu nauczkę na zniszczone ciasto. A mogła być taka dobra wuzetka...
****Biegł ile miał sił w nogach. Uciekł kalecząc stopy o porozwalane szkło i korzenie.
~Uciekaj, biegnij jak długo możesz. Nie mogę się teraz poddać~próbował dodać sobie otuchy. Kolejne potknięcie.. skręcona kostka. Próbuje podnieść się, może się uda...
Może~
Niestety nie dał rady i tylko po lesie rozbrzmiał kolejny krzyk bólu i skrzeczenie kruków...Widział te oczy. Czerwone, puste i demoniczne spojrzenie przeszywało jego ciało...
Po chwili widział już przed sobą JEGO twarz. Czuł jak jego dłoń gładziła go po policzku.
-Nie dotykaj mnie-ciche syknięcie wyrwało się z ust złotookiego. Jednak ręka Derksena zatrzymała się na obu tętnicach szyjnych szamana. Jeden mocniejszy uścisk i koniec.
-Będziesz grzeczny ?-nie doczekał się odpowiedzi, a na jego ręce spłynęło kilka łez chłopaka.
-Zasmuciłeś mnie swoją ucieczką, wiesz... powinieneś zostać ukarany-oznajmił ze spokojem demon, po czym bez ostrzeżenia wbił się w usta złotookiego, uniemożliwiając mu oddychanie. Jego język zetknął się z podniebieniem Lena. Pchnął go na trawę , rozsiadając się na nim okrakiem, po czym kontynuował odkrywanie znanych i nieznanych mu zakamarków ciała chłopaka. Jednak szaman nie chciał dać się wykorzystać... nie tym razem. Szarpał się, wierzgał wręcz kopał co bardziej rozbawiało demona i z każdą sekundą bardziej podniecało. Te zaczerwienione ze strachu i nienawiści policzki dodawały złootokiemu uroku.
Jedną ręką przytrzymywał za nargarstki ręce chłopaka, po czym jeszcze mocniej je ścisnął na tyle mocno, że było słychać przemieszczeni się kości, przez co kolejne krzyki i łzy wydobyły się oczu i ust szamana.
Czuł na sobie ten obrzydliwy język, po czym nie zwracając uwagi na obolałe ciało szarpał się i rzucał jak oszalały, jednak to nic nie dawało... Czuł jak język czerwonookiego z szyi wędrował po jego torsie po czym zatrzymał się przy lewym sutku po czym przygryzł go "lekko" zębami, przez co Lenny przygryzł wargi do krwi i mocniej się szarpał mając jeszcze jakąś nadzieję na ratunek przed swoim bratem.
Niestety kiedy został przewrócony na plecy, pozbawiony spodni i przygnieciony ciężarem barta, zdał sobie już sprawę iż jednak nie ma dla niego żadnego ratunku. Poczuł jak czerwonooki, wsadził trzy place w jego odbyt, w celu rozszerzenia go. Kolejne łzy i krew, jednak najgorsze miało nastąpią dopiero po chwili czuł jak demon wchodzi w niego... tak aby poczuł go w sobie z całej siły. Słyszy ten psychopatyczny śmiech, czuję jak on coraz głębiej w niego wchodzi... a po jego nogach wraz z białą cieczą spływa krew...
Już nie mógł krzyczeć, nie miał nawet jak... Tylko ten pusty i demoniczny śmiech, rozbrzmiewał po jego głowie. Nienawidzi go... i zemści się... jak tylko będzie mógł.
*****~Obudź się, albo zrobię Ci coś nieprzyzwoitego-znam ten przesiąknięty jadem głos. Łapię jego ręke zaciskając mocniej i szczypiąc paznokciami skórę, najmocniej jak mogę.
-Nie dotykaj mnie, nigdy więcej-warczę. Jest mi o dziwo ciepło... Mierzę swoje ciało od stóp do głów i ku mojemu zdziwieniu jestem przebrana w coś cieplejszego niż wcześniej...
-Czemu miałbym zostawić swoją zabawkę ?-czuję ciepły oddech przy uchu, wraz z tym słyszę ten nieprzyjemny i przerażający szept...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz