Jestem wdzięczna tej dziewczynie. Naprawdę mi pomaga, ale nie wiem czemu. Nie powiedziała mi jeszcze, mimo iż mieszkam u niej od miesiąca, nadal niczego się nie dowiedziałam.
-Shi-sama schudłaś, znowu-zauważyła Collien. Spojrzałam na nią ze zdziwienie. Ja tego nie zauważyłam, ale to w sumie chyba oczywiste. Jedyne na czym się teraz rozmyślałam to Zemsta, zapłata za "dar". Nie wychodziłam przez miesiąc do ludzi, nie chcę ich na oczy widzieć.
Maja-bo tak miała na imię brunetka, nawet mnie do tego nie namawiała. W sumie to rzadko do mnie przychodziła, a ja nawet nie wiem gdzie jestem.
Głupie, nie ? Tak nie wiedzieć gdzie się człowiek znajduje od miesiąca. Nawet nie chciałam się dowiedzieć, nic z tego sobie nie robiłam. Czasem ktoś przyniósł mi jakieś owoce. Był to jakiś niebieskowłosy chłopak, ale widać iż patrzył na mnie z niechęcią. Nie pozostawałam mu dłużna, ale mimo wszystko w głębi ducha chyba go polubiłam, nieznacznie.
-Nie pieprz głupot, proszę Cię-mruknęłam, dalej patrząc na siebie z nienawiścią. W sumie to nawet nie widziałam już siebie, po prostu nie chciało mi się nigdzie ruszać. Nie chcę spać, nie chcę jeść, pić-Nic nie chcę.
-Musisz w końcu stąd wyjść, Shi~sama!
-Nie muszę-warknęłam i usłyszałam pukanie do drzwi, zanim zdążyłam odpowiedzieć u moich drzwi stała brunetka z kubkiem kawy, którą popijała.
-Ciągle się przeglądasz w tym lustrze-stwierdziła, bardziej do siebie niż do mnie.
-No i co z tego ? Nadal nie wiem czemu mi pomagasz ?-spytałam unosząc jedną brew do góry, dziewczyna położyła się na MOIM łóżku, ale w sumie to jej łóżko, jednak teoretycznie moje.
-Powiedzmy, że chcę-oznajmiła lekko się uśmiechając. Leżała sobie, dając mi do zrozumienia bym obok niej usiadła.
Zrobiłam to automatycznie. Jak lalka wykonywałabym polecania, ale myślami tak naprawdę byłam w swoim świecie. Każdy ma tam zaproszenie, ale niech wie, że jeśli już przejdzie przez bramę, to ona się zatrzaśnie. Nie będzie można już ujrzeć wolności, a kraty oddzielą od rzeczywistości.
-Naprawdę masz zabawne myśli-uśmiechnęła się, dalej pijąc kawę. Też miałam ochotę napić się kawy.
W sumie to tylko kawę piję, herbatę i mleko.
-Prosiłam Cię już żebyś...-zaczęłam.
-Tak, żebym nie czytała Ci w myślach, ale to podświadomie~uśmiechnęła się szerzej. Jak widać miała dzisiaj trochę lepszy humor niż ostatnio. Ostatnie mi czasy jak ją widziałam, była w biegu i wyglądała na lekko zmęczoną. Co prawda lekko podkrążone oczy nadal miała, ale sposób w jaki mówiła był inny. Nie potrafię tego opisać, po prostu inny niż zwykle.
-Słuchaj, mam do Ciebie jednak sprawę. Pamiętasz moje słowa, w zamian za pomoc czegoś od Ciebie oczekuję-mruknęła z poważną miną.
-Czego chcesz dokładniej ?
-Powiedzmy, że na razie twojej obecności i powiedz mi co zamierzasz zrobić z człowiekiem, który zamordował twoją siostrę, hym ?
-Odpłacę tym samym-warknęłam. Nie chciałam do tego wracać.
-Oj Mariś, Mariś wierzę iż Ci się uda, ale nadzieje są nikłe, chociaż otrzymałaś ode mnie "piękny" prezent. Jak wrócimy to zobaczysz o co mi chodzi, po za tym dzięki temu musisz być mi "wierna", chodź wydaje mi się, że jakbyś chciała to byś uciekła, a jak widać odpowiada Ci to. Twoja obecność czasem jest upierdliwa, ale większość osób jest tu dziwnych. Zobaczysz poznasz ich później lepiej, nee~
-Maja czekaj!-krzyknęłam, widząc jak dziewczyna chce wyjść. Złamałam ją za rękę i spojrzałam w jej oko.Nie wiem czemu ona nosiła opaskę, na drugim.
-Co jest ?
-Gdzie my jesteśmy ?
-Jak ze mną pójdziesz to Ci powiem-oznajmiła. Jej wyraz twarzy był nie do rozszyfrowania, po prostu nie potrafiłam odgadnąć jej uczuć.
-Ale Majuś ja chyba nie chcę iść-oznajmiłam błagalnym tonem, naprawdę nie miałam siły by zejść nawet po schodach.
-No to się nie dowiesz, Mari.-odpowiedziała, a ja zrezygnowana podążałam za nią chwiejnym krokiem. No i postawiła na swoim, ech... Co się ze mną dzieje ?
****Szłyśmy różną plątaniną korytarzy. Przypatrywałam się temu wszystkiemu ze zdumieniem. Przez miesiąc siedziałam sama w ciemnym pokoju, czasem kiedy przychodził ktoś by dać mi cokolwiek do picia czy jedzenia, ale jak chciał zostać to został wygoniony, chodź niektórzy z dużym oporem się stawiali, Maję też próbowałam raz wyrzucić, ale po pewnym czasie stwierdziłam, że nie chce mi się.
-Możesz mi teraz powiedzieć gdzie jesteśmy ?-spytałam z lekka poirytowana. Wiedziałam tylko, że ma na imię Maja i z pewnością nie jest jakimś tam człowiekiem.
-Nie.
-No powiedz mi!-nalegałam, będąc coraz bardziej upierdliwa.
-Wiem, że bawisz się w pasożyta, ale powiem Ci jak dojdziemy.
-Nie chcę czekać.
-Aha.-rzuciła krótko i złapała mnie za rękę ciągnąć w kierunku jakiejś sali. Przed nami otworzyły się gigantyczne drzwi, a to co tam ujrzałam, prawie zwaliło mnie z nóg. Miała to chyba być jakaś sala tronowa, ale zamiast porządku panował tam burdel. Jeden wielki syf.
Było tam wiele osób, które kojarzyłam tylko z widzenia i już chciałam zwiać z powrotem do pokoju, ale czarnowłosa i ktoś jeszcze złapali mnie za ręce uniemożliwiając ucieczkę.
Szarpałam się chwilę, ale pociemniało mi przed oczyma. Nie mogłam tego znieść... Muszę przestać, bo zemdleję.
-Kurushimi nie zwiejesz-rzucił jakiś chłopak o niebieskich włosach. Spojrzałam na niego z chęcią mordu w oczach.
-Zamilcz-syknęłam ozięble, a brunetka spojrzała na nas dwoje i wybuchła śmiechem. Boję się jej...
-Widzę, że się uwielbiacie~rzuciła
-On chce mnie zabić-mruknęłam.
-A ty rzucić we mnie cegłą-fuknął.
-Hotaru powiedz, że ją lubisz-mruknęła-A ty Mari wiemy, że go polubiłaś~o nie, ja nikogo nie lubię.
-Miałaś mi powiedzieć, gdzie jestem ?
-U mnie.
-Dokładniej.
-W piekle-dodała beztrosko, jakbyśmy gadały o pogodzie. Miała chyba za dobry humor, podejrzane...

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMasz mi to za złe ? :_:
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńŻycie :_:Hotaru, Lili i reszta są w stanie rozwalić porządek ;-;
Usuń