ZawieszamJest kilka powodów, przede wszystkim. Nikt nie czyta. Nie mam nastroju by pisać coś wesołego i moja najważniejsza czytelniczka też go pewnie nie ma. Dziękuję za uwagę. Proszę~
poniedziałek, 22 września 2014
Informacja 0.1
sobota, 13 września 2014
22. "Zawsze ktoś nie da Ci spokoju~!"
Nie jestem jego zabawką. NIGDY niczyją nie będę...
Nie jestem pionkiem... jestem po prostu przegrana.-Nie dotykaj mnie-wychrypiałam, zabierając jego rękę ze swojego biodra. Parzący, a za zarazem przyjemny dotyk...
Żałosne~
I tak zginie w końcu mam tylko jeden cel...
Nie wiem jaki, ale zemstę na jakimś człowieku, a on mi tylko przeszkadza...
-Czemu miałbym Cię zostawić, skoro należysz do mnie ?-kolejne retoryczne pytanie padło z jego ust. Łapiąc mnie za podbródek zmusił abym spojrzała w te czarne jak noc oczy. Puste, smutne i kpiące... Kpi ze mnie. NIE POWINIEN. Ten demon żyje... tym demonem jestem ja...
-Czy mam niby gdzieś wypisane twoje imię ? Jakiś cyrograf ? Nie... nie masz nade mną żadnej władzy-prycham, chcą przekręcić głowę w przeciwną stronę, jednak łapiesz moją twarz w dłonie. Zakładasz niesforny kosmyk włosów za ucho. A ja ?
Nie czuję nic, a nic. Patrzę obojętnie... jesteś mi obojętny, sama sobie jestem obojętna...
Nie boję się i wiem, że on to czuje. Po chwili czuję jego wargi na swoich. Nadal stoję jak słup soli, jednak po chwili na jego twarzy widnieje czerwony ślad. Jednak widzę tylko twój kpiący uśmiech. Czemu on jest taki pewny siebie ? A może to maska...?
-Mari naprawdę jesteś interesującą osobą-obija się ten głos w głowie... Nie dasz mi spokoju, prawda ? Tylko czemu ? Nic nie znaczę... Tylko kamień coś znaczy, tylko ta demoniczna połowa coś dla Ciebie znaczy, tak jak dla innych...
****Siedziała i patrzyła w spokoju trzymając swoją ukochaną za rękę. Rudowłosa głaskała ją lekko po głowie, przeczesując jej długie, czarne włosy.
-Mogę Ci zapleść warkocza ?-spytała z uśmiechem Potter, dalej przeczesując szczotką jak i palcami pojedyncze kosmyki jej włosów.
-Możesz-odparła po chwili zastanowienia królowa d delikatnym uśmieszkiem na twarzy. Zostały już tylko dwie noce...
-Jesteś pewna, że wróci ?
-Oczywiście, bo ja ZAWSZE mam rację. Nee~ To jak zaczniesz w końcu tego warkocza ? Wiesz zaraz mogę się rozmyślić...
****-Czemu mi pomagasz ?-w końcu zdobył się na odwagę, aby zapytać swojego brata, jeśli mógł go tak w ogóle nazwać. Leżał spokojnie na łożu w pokoju demona.
Chciał wrócić do "domu", chociaż ta ponura posiadłość w Chinach nigdy nie utrzymywała atmosfery normalnego domoctwa.
-Kiedyś było normalnie-odpowiedział jakby na niezadane jeszcze pytanie złotookiego. Ten tylko zwrócił na niego zdziwiony wzrok. Nie chciał jednak już więcej się do niego odzywać. NIGDY.
-Dobrze wiesz, że wiem co czujesz... Skoro Cię tak ciekawość zżera, to na zabicie czasu powiem Ci jak to kiedyś było w "domu"-prychnął, głaszcząc szamana po policzku.
****Stoję i patrzę w niebo. Stoję na pustym dachu... walącego się już budynku, Czuję, że nie dopełniłam złożonej obietnicy, ale oddam Ci Maju tą połowę kamienia~
Obiecuję dostaniesz ode mnie wszystko co chciałaś...
Siostrzyczko, wracam do Ciebie.
Nie wiem czemu po policzku spływają łzy... Łzy szczęścia~
Że w końcu się to wszystko skończy.
Jeden krok został... wystarczy skoczyć i już. Jeden krok.
Uśmiecham się do zachmurzonego nieba i zamykam oczy. Po policzku cieknie więcej krystalicznych kropel. Już prawie się rzucam, ale czuję uścisk.
Ktoś jednak nie chce dać mi odpocząć...
piątek, 12 września 2014
21. Zmarnowana przyjemność
*****Siedziała w spokoju na parapecie patrząc w puste i szare niebo. No może nie w spokoju...
-Możesz mnie nie dotykać ?!-warknęła, darząc owego irytującego osobnika surowym spojrzeniem.
-Gdyby nie było tu tak nudno, to zająłbym się czymś innym-odparł chłopak, ziewając przy tym po czym przeciągnął się niczym kot.
-To przygotuj coś smacznego i słodkiego do jedzenia-mruknęła, nie odrywając wzroku od szyby. Spotkała się tylko z cichym prychnięciem i stwierdzeniem pełnym irytacji, które brzmiało tak-"Czy jej żołądek zamienił się w tą pieprzoną torbę Lili?!"
****-Co to kurwa ma być ?!-wrzasnęła wystarczająco głośno, aby połowa personalu ją usłyszała na najgłębszych zakamarkach pałacu.
-To co chciałaś-odpowiedział niebieskowłosy z niewinnym uśmiechem dźgając dziewczynę w ramię.
-Czemu tu jest coś białego ?-spytała z kamiennym wyrazem twarzy po czym zmierzyła wuzetkę jeszcze raz czujnym wzrokiem.
-Bita śmietana?-zasugerował, wywracając oczyma w lew stronę, po czym zerknął na swoją siostrzyczkę jeszcze raz.
-Czemu ona spływa ?-kamienny wyraz nadal nie schodził z jej twarzy. Jeszcze raz przeszła dookoła stolika, bacznie obserwując miniony kawałek ciasta.
-Yyy no przypadkiem też się rozpuściła i dodałem białej czekolady ?-próbował jakoś się usprawiedliwić, ale dziewczyna złapała go za kawałek koszuli i przez lekko uchylony skrawek zauważyła jakiś czerwony, ale bardzo znajomy ślad.
-Hotaru....-w jej oczach była teraz żądza mordu plus dodatkowy błysk dawał poczucie przewagi nad niebieskowłosym osobnikiem.
-No dobrze !!! Michał przyszedł i...-chciał dokończyć kiedy mu przerwała.
-Może raz nie będziecie chociaż robić tego w kuchni ?!!!! -wydarła się po raz kolejny i ganiała z roześmianym chłopakiem chcąc dać mu nauczkę na zniszczone ciasto. A mogła być taka dobra wuzetka...
****Biegł ile miał sił w nogach. Uciekł kalecząc stopy o porozwalane szkło i korzenie.
~Uciekaj, biegnij jak długo możesz. Nie mogę się teraz poddać~próbował dodać sobie otuchy. Kolejne potknięcie.. skręcona kostka. Próbuje podnieść się, może się uda...
Może~
Niestety nie dał rady i tylko po lesie rozbrzmiał kolejny krzyk bólu i skrzeczenie kruków...Widział te oczy. Czerwone, puste i demoniczne spojrzenie przeszywało jego ciało...
Po chwili widział już przed sobą JEGO twarz. Czuł jak jego dłoń gładziła go po policzku.
-Nie dotykaj mnie-ciche syknięcie wyrwało się z ust złotookiego. Jednak ręka Derksena zatrzymała się na obu tętnicach szyjnych szamana. Jeden mocniejszy uścisk i koniec.
-Będziesz grzeczny ?-nie doczekał się odpowiedzi, a na jego ręce spłynęło kilka łez chłopaka.
-Zasmuciłeś mnie swoją ucieczką, wiesz... powinieneś zostać ukarany-oznajmił ze spokojem demon, po czym bez ostrzeżenia wbił się w usta złotookiego, uniemożliwiając mu oddychanie. Jego język zetknął się z podniebieniem Lena. Pchnął go na trawę , rozsiadając się na nim okrakiem, po czym kontynuował odkrywanie znanych i nieznanych mu zakamarków ciała chłopaka. Jednak szaman nie chciał dać się wykorzystać... nie tym razem. Szarpał się, wierzgał wręcz kopał co bardziej rozbawiało demona i z każdą sekundą bardziej podniecało. Te zaczerwienione ze strachu i nienawiści policzki dodawały złootokiemu uroku.
Jedną ręką przytrzymywał za nargarstki ręce chłopaka, po czym jeszcze mocniej je ścisnął na tyle mocno, że było słychać przemieszczeni się kości, przez co kolejne krzyki i łzy wydobyły się oczu i ust szamana.
Czuł na sobie ten obrzydliwy język, po czym nie zwracając uwagi na obolałe ciało szarpał się i rzucał jak oszalały, jednak to nic nie dawało... Czuł jak język czerwonookiego z szyi wędrował po jego torsie po czym zatrzymał się przy lewym sutku po czym przygryzł go "lekko" zębami, przez co Lenny przygryzł wargi do krwi i mocniej się szarpał mając jeszcze jakąś nadzieję na ratunek przed swoim bratem.
Niestety kiedy został przewrócony na plecy, pozbawiony spodni i przygnieciony ciężarem barta, zdał sobie już sprawę iż jednak nie ma dla niego żadnego ratunku. Poczuł jak czerwonooki, wsadził trzy place w jego odbyt, w celu rozszerzenia go. Kolejne łzy i krew, jednak najgorsze miało nastąpią dopiero po chwili czuł jak demon wchodzi w niego... tak aby poczuł go w sobie z całej siły. Słyszy ten psychopatyczny śmiech, czuję jak on coraz głębiej w niego wchodzi... a po jego nogach wraz z białą cieczą spływa krew...
Już nie mógł krzyczeć, nie miał nawet jak... Tylko ten pusty i demoniczny śmiech, rozbrzmiewał po jego głowie. Nienawidzi go... i zemści się... jak tylko będzie mógł.
*****~Obudź się, albo zrobię Ci coś nieprzyzwoitego-znam ten przesiąknięty jadem głos. Łapię jego ręke zaciskając mocniej i szczypiąc paznokciami skórę, najmocniej jak mogę.
-Nie dotykaj mnie, nigdy więcej-warczę. Jest mi o dziwo ciepło... Mierzę swoje ciało od stóp do głów i ku mojemu zdziwieniu jestem przebrana w coś cieplejszego niż wcześniej...
-Czemu miałbym zostawić swoją zabawkę ?-czuję ciepły oddech przy uchu, wraz z tym słyszę ten nieprzyjemny i przerażający szept...
Maju mam nadzieję, że Ci się spodobało v.v w co szczerze wątpię, ale trudno~
środa, 10 września 2014
20. Kogo widzę ?
-Obudź się~cichy szept dobył moich uszu. Nie chcę.... Tak mi dobrze.
-Nie chcę-szepczę, otwierając ociężałe powieki. Ciemność otaczająca mnie poraża swoją pustką... Jest ciemno i zimno...
-Myślisz, że uciekniesz ZNOWU ode mnie ?-czyj to chichot. Mój ? Nie, ja się nigdy nie śmieję... Jakie to uczucie być szczęśliwym ?
Jakie to uczucie ŻYĆ ?
-Nie wiesz jakie ? Mari przecież żyjesz... MY żyjemy~Pamiętasz wszystko, prawda ? Pamiętasz co zrobiłaś... pamiętasz kim jesteś ? Nie ?
Kurushimi jesteś potworem. Demonem.. i tylko pionkiem, ale dzięki MNIE stajesz się od teraz graczem. Masz jasne zasady, więc czemu na siłę próbujesz siebie oszukać ? Shi pogódź się ze mną, pogódź się ze sobą...-nie to nie jestem ja~!
Nie jestem już demonem... nie jestem pionkiem, lalkom czy marionetką.
-Ja nie jestem tobą-kolejny szept. Ta niezręczna gula... Czemu czułam tysiące igieł wbijających się w ciało ? Słowa bolą... obdzierają ze skóry~
-Jesteś, pogódź się z tym Shi~ Przestań ze sobą walczyć. Przecież jesteśmy jednością...
-Czemu kłamiesz ?-pytam, chcąc Cię dotknąć, tylko ujrzeć...
Widzę siebie... Nie, ja widzę potwora. Czy to naprawdę ja ?
Kolejny dzień, a raczej noc była niezwykle wykańczająca nawet nie miał siły wstać... jednak tym razem jest inaczej.
Nie daje już rady psychicznie.
Fizycznie zresztą też....
Dzisiaj to skończy, ten łańcuch nienawiści... Nadal nie wie czemu demony się nim tak interesują, nawet sama królowa jest nim zainteresowana. On przecież nie jest nikim znaczącym, a może jednak jest ?
-Chyba bym nawet nie chciał-westchnął cicho, wyskakując zza okna, do ogrodu.
Nic u się jednak nie stało, chociaż miał w pewnym sensie głęboką nadzieję, że może wtedy będzie bezużyteczny dla nich i pozw0lą mu odejść, ale tak to musi sam sobie poradzić z ucieczką.
Ręce zaciśnięte w pięści mogą świadczyć tylko o dwóch rzeczach:
Złości, ale też i ...
Zawziętości oraz determinacji w tym zawartej.
Sam musi sobie wywalczyć wolność~
Nie będzie czyjąś zabawką, a już na pewno nie JEGO!
-Ale przecież to nie ja wybierałam ofiarę kamienia-takie światełko w tunelu jej myśli. Nie ma przecież pewności, ze to przeżyje. Pewnie powiedziałaby każdemu, iż to tylko kolejna ofiara i może by tak myślała. MOŻE.
Tylko pozory...
Maska, wszystko zakrywa, a to co na zewnątrz jest twarde, w środku łatwo się ugina~
Oni nauczyli ją żyć inaczej... Teraz muszą tylko do tego wrócić~
-Iie-zaprzeczam półgłosem.
-Zemsta, tym się kieruj... Marzyłaś kiedyś prawda ? Marzyłyśmy, aby ją pomścić, teraz masz okazję... Jesteś tak blisko, ale przez powstrzymywanie siebie i MNIE, nic nie zrobisz... Chcesz być szczęśliwa również dla Rachel, co Mari ?-czy sama sobą manipuluję.
-Mari obudź się-szturchnięcie, coraz to mocniejsze. Dłoń gładzi po moim ciele... Po co ? Mam ciało ?
-Wstań, bo Ci krzywdę zrobię-tym razem przyjemny i ciepły głos przerodził się w warknięcie. Budzę się, ze łzami w oczach i chęcią mordu.
Nienawidzę GO.
Zabić~
siebie...
Nikt nie dostanie tego czego chce~
-Nie chcę-szepczę, otwierając ociężałe powieki. Ciemność otaczająca mnie poraża swoją pustką... Jest ciemno i zimno...
-Myślisz, że uciekniesz ZNOWU ode mnie ?-czyj to chichot. Mój ? Nie, ja się nigdy nie śmieję... Jakie to uczucie być szczęśliwym ?
Jakie to uczucie ŻYĆ ?
-Nie wiesz jakie ? Mari przecież żyjesz... MY żyjemy~Pamiętasz wszystko, prawda ? Pamiętasz co zrobiłaś... pamiętasz kim jesteś ? Nie ?
Kurushimi jesteś potworem. Demonem.. i tylko pionkiem, ale dzięki MNIE stajesz się od teraz graczem. Masz jasne zasady, więc czemu na siłę próbujesz siebie oszukać ? Shi pogódź się ze mną, pogódź się ze sobą...-nie to nie jestem ja~!
Nie jestem już demonem... nie jestem pionkiem, lalkom czy marionetką.
-Ja nie jestem tobą-kolejny szept. Ta niezręczna gula... Czemu czułam tysiące igieł wbijających się w ciało ? Słowa bolą... obdzierają ze skóry~
-Jesteś, pogódź się z tym Shi~ Przestań ze sobą walczyć. Przecież jesteśmy jednością...
-Czemu kłamiesz ?-pytam, chcąc Cię dotknąć, tylko ujrzeć...
Widzę siebie... Nie, ja widzę potwora. Czy to naprawdę ja ?
****-Dlaczego akurat mi to robisz ?-wychrypiał chłopak, podnosząc się ze zmęczeniem z łoża.
Kolejny dzień, a raczej noc była niezwykle wykańczająca nawet nie miał siły wstać... jednak tym razem jest inaczej.
Nie daje już rady psychicznie.
Fizycznie zresztą też....
Dzisiaj to skończy, ten łańcuch nienawiści... Nadal nie wie czemu demony się nim tak interesują, nawet sama królowa jest nim zainteresowana. On przecież nie jest nikim znaczącym, a może jednak jest ?
-Chyba bym nawet nie chciał-westchnął cicho, wyskakując zza okna, do ogrodu.
Nic u się jednak nie stało, chociaż miał w pewnym sensie głęboką nadzieję, że może wtedy będzie bezużyteczny dla nich i pozw0lą mu odejść, ale tak to musi sam sobie poradzić z ucieczką.
Ręce zaciśnięte w pięści mogą świadczyć tylko o dwóch rzeczach:
Złości, ale też i ...
Zawziętości oraz determinacji w tym zawartej.
Sam musi sobie wywalczyć wolność~
Nie będzie czyjąś zabawką, a już na pewno nie JEGO!
****Siedziała na parapecie w jej pokoju, a raczej pokoju, który JEJ udostępniła dla własnych działań. Po raz pierwszy żałowała, że jednak wtedy przyzwoliła na to.
-Ale przecież to nie ja wybierałam ofiarę kamienia-takie światełko w tunelu jej myśli. Nie ma przecież pewności, ze to przeżyje. Pewnie powiedziałaby każdemu, iż to tylko kolejna ofiara i może by tak myślała. MOŻE.
Tylko pozory...
Maska, wszystko zakrywa, a to co na zewnątrz jest twarde, w środku łatwo się ugina~
Oni nauczyli ją żyć inaczej... Teraz muszą tylko do tego wrócić~
***-Twoje ciało rozpadnie się, tak jak już podniszczony duch Shi~ jeśli czegoś nie zrobimy... Pamiętasz o swoim celu ?-pyta. Nie wiem...
-Iie-zaprzeczam półgłosem.
-Zemsta, tym się kieruj... Marzyłaś kiedyś prawda ? Marzyłyśmy, aby ją pomścić, teraz masz okazję... Jesteś tak blisko, ale przez powstrzymywanie siebie i MNIE, nic nie zrobisz... Chcesz być szczęśliwa również dla Rachel, co Mari ?-czy sama sobą manipuluję.
-Mari obudź się-szturchnięcie, coraz to mocniejsze. Dłoń gładzi po moim ciele... Po co ? Mam ciało ?
-Wstań, bo Ci krzywdę zrobię-tym razem przyjemny i ciepły głos przerodził się w warknięcie. Budzę się, ze łzami w oczach i chęcią mordu.
Nienawidzę GO.
Zabić~
siebie...
Nikt nie dostanie tego czego chce~
Tak nie wierzę, że nie usunęłam tego bloga JESZCZE. Mogę go zablokować na jakiś czas, aż wena nie wróci do normy i nie zrobi się ciekawiej ?
piątek, 5 września 2014
19. Onii~chan~! Gomen
Siedziałam spokojnie na zewnątrz, czekając aż Merry lub Magda wpuszczą mnie do środka, gdyż Hao "wykopał" mnie z mojego więzienia....
Tylko po co ta cała szopka? Jest mi tak jakoś obojętny wiatr i chłód. Nie przejmuję się swoim ubiorem, a raczej brakiem poszczególnych ubrań. Pokaleczyłam stopy o ostre krawędzie żwiru i porozbijane szkło.
Po turecku ze spokojem zajęłam miejsce wśród cierni przy bramach krat.
Oddycham tym przesączonym trucizną powietrzem, a powieki mimowolnie są coraz bardziej ociężałe z każdą chwilą.
-Nic się nie stało, Mari-wyszeptała czule kobieta, gładząc córeczkę po policzku i ucałowała ją w czółko. Tak bardzo chciała być inna niż jej oprawiciel... tylko czy potrafiła ?
-Nie chcę o tym rozmawiać-mruknął odwracając się obrażony. Czekali na kilka osób, a przede wszystkim na pewną brunetkę.
-Zobacz świetliki-blondynka, próbowała jakoś pocieszyć chłopca, jednak widząc tylko jego smutny uśmiech westchnęła... tak dalekie, a tak bliskie...
Spojrzała na niego... Wyglądał na zmęczona, co było widać po ziewnięciu.
-Chodź położysz się-mruknęła niechętnie niebieskooka wskazując na swoje uda. Siedziała na klęczka, więc nie było z tym problemu, po za tym widziała w tym korzyść dla obu stron gdyż jej jest zimno, a on jest zmęczony i nic więcej. Przynajmniej tak to sobie próbowała wytłumaczyć...
-Słoneczko już -gasi złoty blask za chwilę niebo błyśnie czarem gwiazd dobranoc, dobranoc, dobranoc już...
aaa aaaa aaaa aaaa aaa aaa aaa...-nuciła pod nosem, głaszcząc go po włosach i dalej oczekiwała reszty jej małej rodziny.
Chciała się pozbyć tylko tej słabej strony... której nienawidziła i bała się tego Demona...
-Zamknij wreszcie tą głupią mordę~!-łkanie zmieszane z wrzaskiem jak i piskiem wydobyło się z ust kobiety. Była taka jak jej oprawiciel w stosunku do niego jak i do córeczki, którą tak bardzo kochała i nienawidziła...
-Czemu ty musisz być moją córką ?! Czemu ?!-wrzeszczał zwracając spojrzenie w kąt gdzie próbowała się zakryć we łzach całą duszę tą słabszą i silniejszą. Słuchała tego trzęsąc się, a pojedyncze łezki spływały po policzkach.
Poczuła to szarpnięcie.
-Zdychaj-kolejny syk, rzut i ślad na policzku. Nic nie powiedziała, po prostu się trzęsła...
-Nie wiem-cichy szept wydobył się z jej ust...
-Skoro nie wiesz, oddaj jej część-przekonywał ze spokojem.
-Nie chcę~jednakże nieskutecznie, ale to nie zniechęcało.
-Sądzisz, że zapanujesz nad nią ? Nad tą częścią, której ona będzie chciała się pozbyć ? Wydaje Ci się, że pokocha siebie, zapanuje nad mocą tak jak reszta ? Czy może szukasz kogoś podobnego do siebie, a jednocześnie innego, aby obdarzyła Cię zrozumieniem-szeptał, wykrzywiając usta w gorzkim uśmiechu.
-Odejdź braciszku... Rób co uważasz... jednak wiedz iż ma wolną wolę-mruknęła zamykając powieki~
-Oto-san-wyjąkała ze łzami ściskając ręce rodziców. Nie potrafiła im wybaczyć, nie wiedziała czy chcesz ich śmierci, ale czemu ona nie mogła się zemścić z czasem ?
Widziała zarys postaci chłopaka. Szaleńczy wręcz psychopatyczny śmiech rozległ się po palących się ruinach.
Tylko po co ta cała szopka? Jest mi tak jakoś obojętny wiatr i chłód. Nie przejmuję się swoim ubiorem, a raczej brakiem poszczególnych ubrań. Pokaleczyłam stopy o ostre krawędzie żwiru i porozbijane szkło.
Po turecku ze spokojem zajęłam miejsce wśród cierni przy bramach krat.
Oddycham tym przesączonym trucizną powietrzem, a powieki mimowolnie są coraz bardziej ociężałe z każdą chwilą.
****-Gomenasai (Przepraszam) Oka~san (Mamo)!-stała ze spuszczoną głową, trzymając w rączce maluteńki kwiat wiśni.
-Nic się nie stało, Mari-wyszeptała czule kobieta, gładząc córeczkę po policzku i ucałowała ją w czółko. Tak bardzo chciała być inna niż jej oprawiciel... tylko czy potrafiła ?
****-Onii~chan, Onii~chan~! Co ci...?-ostatnie wyszeptała, głaszcząc ręką po policzku chłopaka, po czym wplątała w jego włosy listek.
-Nie chcę o tym rozmawiać-mruknął odwracając się obrażony. Czekali na kilka osób, a przede wszystkim na pewną brunetkę.
-Zobacz świetliki-blondynka, próbowała jakoś pocieszyć chłopca, jednak widząc tylko jego smutny uśmiech westchnęła... tak dalekie, a tak bliskie...
Spojrzała na niego... Wyglądał na zmęczona, co było widać po ziewnięciu.
-Chodź położysz się-mruknęła niechętnie niebieskooka wskazując na swoje uda. Siedziała na klęczka, więc nie było z tym problemu, po za tym widziała w tym korzyść dla obu stron gdyż jej jest zimno, a on jest zmęczony i nic więcej. Przynajmniej tak to sobie próbowała wytłumaczyć...
-Słoneczko już -gasi złoty blask za chwilę niebo błyśnie czarem gwiazd dobranoc, dobranoc, dobranoc już...
aaa aaaa aaaa aaaa aaa aaa aaa...-nuciła pod nosem, głaszcząc go po włosach i dalej oczekiwała reszty jej małej rodziny.
Chciała się pozbyć tylko tej słabej strony... której nienawidziła i bała się tego Demona...
****-Ty przeklęty bachorze!!!-po pomieszczeniu rozległ się zdesperowany głos mężczyzny. Jednocześnie był pewien goryczy i nienawiści.... której ONA się tak zawsze bała...
-Zamknij wreszcie tą głupią mordę~!-łkanie zmieszane z wrzaskiem jak i piskiem wydobyło się z ust kobiety. Była taka jak jej oprawiciel w stosunku do niego jak i do córeczki, którą tak bardzo kochała i nienawidziła...
-Czemu ty musisz być moją córką ?! Czemu ?!-wrzeszczał zwracając spojrzenie w kąt gdzie próbowała się zakryć we łzach całą duszę tą słabszą i silniejszą. Słuchała tego trzęsąc się, a pojedyncze łezki spływały po policzkach.
Poczuła to szarpnięcie.
-Zdychaj-kolejny syk, rzut i ślad na policzku. Nic nie powiedziała, po prostu się trzęsła...
****-Po co Ci ona~?
-Nie wiem-cichy szept wydobył się z jej ust...
-Skoro nie wiesz, oddaj jej część-przekonywał ze spokojem.
-Nie chcę~jednakże nieskutecznie, ale to nie zniechęcało.
-Sądzisz, że zapanujesz nad nią ? Nad tą częścią, której ona będzie chciała się pozbyć ? Wydaje Ci się, że pokocha siebie, zapanuje nad mocą tak jak reszta ? Czy może szukasz kogoś podobnego do siebie, a jednocześnie innego, aby obdarzyła Cię zrozumieniem-szeptał, wykrzywiając usta w gorzkim uśmiechu.
-Odejdź braciszku... Rób co uważasz... jednak wiedz iż ma wolną wolę-mruknęła zamykając powieki~
****~Błagam uciekaj~! Chroń siebie i Jurę-łapczywie brał wdech.
-Oto-san-wyjąkała ze łzami ściskając ręce rodziców. Nie potrafiła im wybaczyć, nie wiedziała czy chcesz ich śmierci, ale czemu ona nie mogła się zemścić z czasem ?
Widziała zarys postaci chłopaka. Szaleńczy wręcz psychopatyczny śmiech rozległ się po palących się ruinach.
wtorek, 2 września 2014
18. Ukochane zero~
Przychodzi już chyba po raz tysięczny i pyta czy nie zjem z nią ciastek. Odpowiadam w duchu-Tak jestem tak cholernie głodna, że zaraz odgryzę sobie rękę!!
-Nie dzięki nie jestem głodna-mówię. Nie to nie mówię ja. To mówi ONA. Część B. Tak to skomplikowane... nikt tego nie zrozumie. Sama nie wiem czy do końca rozumiem.
-Nie wiem-skłamała i Lili wyraźnie to wyczuła po niespokojnie drgającej skórze Rachel.
-Spokój się-mruknęła Potter z uśmiechem, obdarowując szybkim pocałunkiem kochankę, jednak ta szybko przejęła inicjatywę.
Obdarowywała rudowłosą demonicę mokrymi pocałunkami po szyi, zjeżdżając językiem ku piersiom dziewczyny, po czym delikatnie pieściła językiem jeden z jej sutków, przez co Potter jęknęła cichutko, zakładając ręce na szyi królowej.
Jak tak można?! Chamstwo w państwie.
Przechodziłem sobie korytarzami pałacu... Trochę tu tak nudno bez tej powalonej blondynki. Boże co ja pieprzę ? Odbiło mi już, czy jak ?
To wszystko wina tej kawy co Asakurze wypiłem~! Miałem rację, twierdząc iż jest obrzydliwa. Uważam, że nadal mam rację~!
Przechodząc koło jakiegoś pokoju z lekko uchylonego pokoju usłyszałem czyjeś jęki. Ciekawe co się dzieje...
Może Michał mnie zdradza ?!
Nie, to niemożliwe... Krystian też nie próbuje rzucać już palenia, a przynajmniej nie dzisiaj po za tym nawet nie ma go w piekle. Poszli gdzieś z Jamesem~
Przez uchylone drzwiczki ujrzałem dobrze znaną mi postać.... był to Len?!
Prychnąłem widząc go śmiejącego się z byle czego. Wyglądał jak uwalony i w dodatku leżał na jakimś stole nagi.
Idiota do kwadratu~
Podszedłem do niego i wylałem mu na łeb wodę z jakiegoś wazonu z kwiatkami. Mia uznała, że tak będzie "ładniej"~
-Mówiłem Ci, że masz tego nie brać-warknął demon, widząc w jakim stanie jest jego brat.-Jeszcze chwila, a ktoś by się dobierał do mojej własności-prychnął pod nosem, bardziej do siebie niż do Lena, który i tak nie kontaktował tylko się śmiał. Czerwonooki musiał jednak przyznać w duchu, że wygląda słodko. Podszedł do złotookiego i złożył na jego ustach mocny pocałunek, ale jakoś nie chciał w takim stanie z Lenym robić "tego". Znowu by wysłuchiwał kazań i narzekań braciszka~
Dostał jednak przyzwolenie, gdyż złotooki półprzytomnym wzrokiem zmierzył demona, po czym zaczął rozpinać jego koszulę. Gdy już skończył, założył ręce na szyi Derksena, który właśnie pozbawiał go dolnej partii garderoby.
Długowłosy gładził szamana po plecach, po czym przeniósł ręce na jego tors, a później wykręcił jeden z jego sutków, na co Lenny jęknął z bólu jak i przyjemności...
Po jakimś czasie ból został zastąpiony przez przyjemność, jęki i błaganie o więcej złotookiego... Mimo iż po jego nogach spływała krew, a ten wbijał paznokcie w skórę demona, to prosił po cichu o więcej~
-Nie dzięki nie jestem głodna-mówię. Nie to nie mówię ja. To mówi ONA. Część B. Tak to skomplikowane... nikt tego nie zrozumie. Sama nie wiem czy do końca rozumiem.
była sama...ona sama i te martwe ciała...
-Co robisz ?-kolejne pytanie. Nic nie robię~ Siedzę myślę, nie widać ?
Nie odzywam się, myślę nad cudowna liczbą....
Jeśli byłoby 32, to chcę by było 29... Jeśli jest cztery, marzę o zejściu do dwóch, ale wymarzona liczba-0.
Spełni ktoś marzenie ?
Nie to nie marzenie, to rzeczywistość~ Żałosne~
Podśmiewam się cicho, kiwając. Jest tak zabawnie smutno...
Jesteś toksyczna~ Obezwładniasz samą siebie, pojąc się odurzającym trunkiem. Czujesz już ten smak goryczy ? Nie ?
Krew~ Metaliczny smak, z goryczką słodkości~
Słodkości z bólu~
Urocze... Jesteś urocza demonie~ Nie wygrasz ze mną Shi~ Nie wygrasz ze sobą~
-Shi wariatko- co ty wyrabiasz?-jego zirytowany głos przyprawia mnie o dreszcz, sama jego obecność to wywołuje, ale ja się tylko śmieję~
-Też Cię kocham-zachichotałam sarkastycznie.
-O czym Onee~san ?-spytał niebieskowłosy chłopak o limonkowych (złotych) oczach. Patrzył z uśmiechem na dziewczynkę w różowej sukience. Byli jak jedna wielka rodzina. Zawsze razem się bawili, rozmawiali i spotykali się aby odpocząć od problemów~
-No właśnie Majuś, jak ten głupek pyta to mu odpowiedz~!-zawołała blondyneczka, za co prawie oberwała od minionego wcześniej osobnika w głowę, jednakże brunetka wraz z brunetem wszystko ich powstrzymali, a dziewczyna pogłaskała niebieskooką po główce.
-Przeczytam wam bajkę o zaginionych artefaktach i skarbach~ Dostałam ją od cioci~!-dodała z uśmiechem. Wszyscy się śmiali i cieszyli... mieli tak mało czasu niestety, ale dla nich liczyła się każda minuta~
-Też Cię kocham-zachichotałam sarkastycznie.
****-Opowiem wam o czymś~!-zawołała czarnowłosa dziewczynka, a wokół niej zebrali się jej przyjaciele. Siedzieli razem na wzgórzu, czekając aż brunetka powie to co miała im powiedzieć. Mieli dopiero z osiem albo siedem lat~
-O czym Onee~san ?-spytał niebieskowłosy chłopak o limonkowych (złotych) oczach. Patrzył z uśmiechem na dziewczynkę w różowej sukience. Byli jak jedna wielka rodzina. Zawsze razem się bawili, rozmawiali i spotykali się aby odpocząć od problemów~
-No właśnie Majuś, jak ten głupek pyta to mu odpowiedz~!-zawołała blondyneczka, za co prawie oberwała od minionego wcześniej osobnika w głowę, jednakże brunetka wraz z brunetem wszystko ich powstrzymali, a dziewczyna pogłaskała niebieskooką po główce.
-Przeczytam wam bajkę o zaginionych artefaktach i skarbach~ Dostałam ją od cioci~!-dodała z uśmiechem. Wszyscy się śmiali i cieszyli... mieli tak mało czasu niestety, ale dla nich liczyła się każda minuta~
****-Maju czemu oddychasz tak niespokojnie ?-spytała sennie rudowłosa. Jej ukochana właśnie obudziła ją jakimiś pomrukami.
-Nie wiem-skłamała i Lili wyraźnie to wyczuła po niespokojnie drgającej skórze Rachel.
-Spokój się-mruknęła Potter z uśmiechem, obdarowując szybkim pocałunkiem kochankę, jednak ta szybko przejęła inicjatywę.
Obdarowywała rudowłosą demonicę mokrymi pocałunkami po szyi, zjeżdżając językiem ku piersiom dziewczyny, po czym delikatnie pieściła językiem jeden z jej sutków, przez co Potter jęknęła cichutko, zakładając ręce na szyi królowej.
Z perspektywy HotaruChciałem coś pokazać Majce, jednakże ta mnie tylko owinięta kocem i koszulą wykopała z pokoju, zamykając sypialnię na klucz. Nawet nie dała popatrzeć, no~!
Jak tak można?! Chamstwo w państwie.
Przechodziłem sobie korytarzami pałacu... Trochę tu tak nudno bez tej powalonej blondynki. Boże co ja pieprzę ? Odbiło mi już, czy jak ?
To wszystko wina tej kawy co Asakurze wypiłem~! Miałem rację, twierdząc iż jest obrzydliwa. Uważam, że nadal mam rację~!
Przechodząc koło jakiegoś pokoju z lekko uchylonego pokoju usłyszałem czyjeś jęki. Ciekawe co się dzieje...
Może Michał mnie zdradza ?!
Nie, to niemożliwe... Krystian też nie próbuje rzucać już palenia, a przynajmniej nie dzisiaj po za tym nawet nie ma go w piekle. Poszli gdzieś z Jamesem~
Przez uchylone drzwiczki ujrzałem dobrze znaną mi postać.... był to Len?!
Prychnąłem widząc go śmiejącego się z byle czego. Wyglądał jak uwalony i w dodatku leżał na jakimś stole nagi.
Idiota do kwadratu~
Podszedłem do niego i wylałem mu na łeb wodę z jakiegoś wazonu z kwiatkami. Mia uznała, że tak będzie "ładniej"~
Z godzinę temu~
-Mówiłem Ci, że masz tego nie brać-warknął demon, widząc w jakim stanie jest jego brat.-Jeszcze chwila, a ktoś by się dobierał do mojej własności-prychnął pod nosem, bardziej do siebie niż do Lena, który i tak nie kontaktował tylko się śmiał. Czerwonooki musiał jednak przyznać w duchu, że wygląda słodko. Podszedł do złotookiego i złożył na jego ustach mocny pocałunek, ale jakoś nie chciał w takim stanie z Lenym robić "tego". Znowu by wysłuchiwał kazań i narzekań braciszka~
Dostał jednak przyzwolenie, gdyż złotooki półprzytomnym wzrokiem zmierzył demona, po czym zaczął rozpinać jego koszulę. Gdy już skończył, założył ręce na szyi Derksena, który właśnie pozbawiał go dolnej partii garderoby.
Długowłosy gładził szamana po plecach, po czym przeniósł ręce na jego tors, a później wykręcił jeden z jego sutków, na co Lenny jęknął z bólu jak i przyjemności...
Po jakimś czasie ból został zastąpiony przez przyjemność, jęki i błaganie o więcej złotookiego... Mimo iż po jego nogach spływała krew, a ten wbijał paznokcie w skórę demona, to prosił po cichu o więcej~
poniedziałek, 1 września 2014
17. Weź mnie na ręce~!
Siedzę sobie sama kulę się na ziemi, kiwając i płacząc. Tak jakoś mi smutno... Nie mogę się opanować~
Sama, sama, SAMA~
Rachel nie chcę być sama, wróć~! Nie pamiętam kim jesteś, skąd Cię znam i kim DLA MNIE jesteś, ale tęsknię... Wróć...
Kiwam się z anomaliami... kiwam się z marzeniami~
Tak jakoś smutnej samej~
W dół.
Ale nie jesteś sama... Masz swoje przekleństwa Shi~ Musisz pamiętać, bo tak naprawdę wiesz to co chcesz... Zatrać się w szaleństwie~ Wpadnij w dół~
Jestem sama, kłamiesz. Wszyscy kłamią~ Każdy to szuja. Człowiek, demon, duch, anioł jakie to ma znaczenie ? Każdy żyje by w końcu umrzeć... a może nie ?
Powolutku... Zwolnij, bo nie nadążam. Proszę demonie, aniele zwolnij już~
Szybciej~! Pędźmy, nie zwalniajmy... ! Mamy tylko chwilę...
Unieś się jak dym nikotynowy. Przeleć jak wiatr po przestworzach, zgnij w pustej glebie, spal się w ogniu piekielnym. Nic innego Cię nie czeka~ Twoja nagroda...
-Chodź-polecenie. Nie wykonuje ich. Niczym głupiutkie dziecko stawiam się, aż się nie sparzę. Trzęsąc się kiwam przecząco głową. Zimno~ Ciepło, Gorąco.... przerażliwe zimno obezwładnia. Zmróź serce z kamienia~
Proszę...
-Jak coś do Ciebie mówię to wykonuj polecenia-siedzę. Nie wstanę. Będę się "buntować" to jedyny sposób... NA SZYBSZĄ ŚMIERĆ. Iść wszystkim na przekór, zdobywając tylko pieprzonych wrogów. Chodź tu niech poczuję twoją nienawiść... bo nie jest taka prosta~ Podejdź ten jeden krok, a zginiesz. Pochłoną Cię sny, TWOJE SNY.
Potrafisz sprawiać ból i tylko to... Pokaż swoją prawdziwą naturę. Masz demonie swoje pięć minut. Pokaż się~ Pokaż kim jesteś, bo możesz...
Wejdź na scenę, ukłoń się i "graj" życiem innych. Tylko ty znasz teraz zasady tych koszmarów~
O co chodzi ? Czemu koszmary... ? To tylko sny..~
Ich nie ma. Nikogo nie ma. Jest się tylko samemu sobie pozostawionym~
Czuję pociągnięcie za włosy. Nie reaguje. Dopiero po chwili otwieram oczy, czując jak przypieram do czegoś. Widzę JEGO.
Uważaj na anioła
Demona.
-Nadal nic nie powiesz ? Mam Cię do tego zmusić?-pyta. Kiwam głową przecząco. Słyszę jak przez mgłę. Tak naprawdę~ Nie słyszę nic.
-Zimno mi-szepczę jak dziecko, chcące spełnić swoje egoistyczne potrzeby~-Zabierz mnie stąd-dodaje kręcąc głową. Podajesz mi rękę Asakura. Mam złapać ?
Nie~!
A jednak łapię, ufając Ci jak spowiednikowi. Zaufałam i zawierzyłam. Dostanę w odpowiedzi ból ?
Ależ tak... Rachel wróć~
-Zanieś mnie-dodaje, jakby rozkazująco. Nie to brzmi bardziej jak płacz~
Z początku Asakura widzę twoją niezadowoloną minę, jednak o dziwo spełniasz moją prośbę~
Idziesz z ciężarem na plecach. Dźwigasz siebie i mnie~
Nie jestem ciężarem-powtarzam sobie w myślach.
Jesteś~ Każdy to wie... Każdy tak myśli, nawet Maja, do której Ci tęskno... Shi~
Sama, sama, SAMA~
Rachel nie chcę być sama, wróć~! Nie pamiętam kim jesteś, skąd Cię znam i kim DLA MNIE jesteś, ale tęsknię... Wróć...
Kiwam się z anomaliami... kiwam się z marzeniami~
Tak jakoś smutnej samej~
W dół.
Ale nie jesteś sama... Masz swoje przekleństwa Shi~ Musisz pamiętać, bo tak naprawdę wiesz to co chcesz... Zatrać się w szaleństwie~ Wpadnij w dół~
Jestem sama, kłamiesz. Wszyscy kłamią~ Każdy to szuja. Człowiek, demon, duch, anioł jakie to ma znaczenie ? Każdy żyje by w końcu umrzeć... a może nie ?
Powolutku... Zwolnij, bo nie nadążam. Proszę demonie, aniele zwolnij już~
Szybciej~! Pędźmy, nie zwalniajmy... ! Mamy tylko chwilę...
Unieś się jak dym nikotynowy. Przeleć jak wiatr po przestworzach, zgnij w pustej glebie, spal się w ogniu piekielnym. Nic innego Cię nie czeka~ Twoja nagroda...
-Chodź-polecenie. Nie wykonuje ich. Niczym głupiutkie dziecko stawiam się, aż się nie sparzę. Trzęsąc się kiwam przecząco głową. Zimno~ Ciepło, Gorąco.... przerażliwe zimno obezwładnia. Zmróź serce z kamienia~
Proszę...
-Jak coś do Ciebie mówię to wykonuj polecenia-siedzę. Nie wstanę. Będę się "buntować" to jedyny sposób... NA SZYBSZĄ ŚMIERĆ. Iść wszystkim na przekór, zdobywając tylko pieprzonych wrogów. Chodź tu niech poczuję twoją nienawiść... bo nie jest taka prosta~ Podejdź ten jeden krok, a zginiesz. Pochłoną Cię sny, TWOJE SNY.
Potrafisz sprawiać ból i tylko to... Pokaż swoją prawdziwą naturę. Masz demonie swoje pięć minut. Pokaż się~ Pokaż kim jesteś, bo możesz...
Wejdź na scenę, ukłoń się i "graj" życiem innych. Tylko ty znasz teraz zasady tych koszmarów~
O co chodzi ? Czemu koszmary... ? To tylko sny..~
Ich nie ma. Nikogo nie ma. Jest się tylko samemu sobie pozostawionym~
Czuję pociągnięcie za włosy. Nie reaguje. Dopiero po chwili otwieram oczy, czując jak przypieram do czegoś. Widzę JEGO.
Uważaj na anioła
Demona.
-Nadal nic nie powiesz ? Mam Cię do tego zmusić?-pyta. Kiwam głową przecząco. Słyszę jak przez mgłę. Tak naprawdę~ Nie słyszę nic.
-Zimno mi-szepczę jak dziecko, chcące spełnić swoje egoistyczne potrzeby~-Zabierz mnie stąd-dodaje kręcąc głową. Podajesz mi rękę Asakura. Mam złapać ?
Nie~!
A jednak łapię, ufając Ci jak spowiednikowi. Zaufałam i zawierzyłam. Dostanę w odpowiedzi ból ?
Ależ tak... Rachel wróć~
-Zanieś mnie-dodaje, jakby rozkazująco. Nie to brzmi bardziej jak płacz~
Z początku Asakura widzę twoją niezadowoloną minę, jednak o dziwo spełniasz moją prośbę~
Idziesz z ciężarem na plecach. Dźwigasz siebie i mnie~
Nie jestem ciężarem-powtarzam sobie w myślach.
Jesteś~ Każdy to wie... Każdy tak myśli, nawet Maja, do której Ci tęskno... Shi~
***
Tak miał być seks Majciu, ale nie ma w tym rozdziel ;c w następnym będzie, teraz rozważam nad czymś~!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)












