-Co się stało ?-spytała szeptem rudowłosa istotka. Siedziała sobie na fotelu w krótkich spodenkach i lekko rozpiętej koszuli czytając przy tym jakąś mangę yaoi.
-Nic-warknęła czarnowłosa zasiadając na łóżku. Nie wiedziała co ze sobą zrobić...
-Na pewno ?-dociekliwość Potter ją trochę irytowała.
-Nie-mruknęła ciszej, a rudowłosa wstała i przytuliła ją zakładając ręce na szyi Asakury.
Brunetka wykorzystała ten fakt i złączyła ich usta w pocałunku, obejmując przy tym Lili tak by się nie wyrwała. Lekko jak na siebie przygryzła wargę dziewczyny, przez co ta lekko pisnęła, jednak czerpała również z tego przyjemność.
Maja stopniowo zniżała ręce po plecach dziewczyny i gładziła ją w miarę delikatnie po boku. Asakura wpadła na fotel, rozkładając się na nim i pociągnęła za sobą swoją ukochaną nadal gładząc ją po plecach. Rudowłosa głaskała ją po głowie przytulając się do niej, jednakże z jej ust wydobyło się ciche westchnięcie gdy Rachel naznaczała ją pocałunkami na szyi. Brunetką rozpięła koszulę bardziej i delikatnie dłonią odchyliła kołnierzyk. Na obojczyku Potter złożyła pocałunek po czym zostawiła swój ślad na skórze.
Ruda natomiast gładziła rękoma po biodrach czarnowłosej.
-Chcesz mi powiedzieć co się stało ?-spytała dziewczyna swojej ukochanej kuzynki, cmokając ją w policzek.
-Zaraz Ci to wszystko wytłumaczę-wyszeptała jej w odpowiedzi na ucho, przygryzając ząbkami delikatnie górny płatek ucha, wywołując u dziewczyny pomruk zadowolenia.
***-Zawrzyjmy układ Rachel. Jeżeli nie odzyska pamięci do następnego nowiu zostaje tutaj, jednak jeśli osiągnie TO, będzie mogła wrócić do piekieł...ale szczerze wątpię.Nie lubię puszczać swoich zabawek samych-mruknął szatyn, patrząc na mnie dziwnie.
Nie jestem zabawką, nie jestem rzeczą...
Pewnie każdy inny byłby zły w takiej sytuacji, ale... Mi jest to obojętne.
Wszystko wróci do twojej szarej rzeczywistości Shi, zgódź się~
Znowu mnie prześladuje. Widzę zakrwawioną twarz, palące ciała... ból. Pustka to wszystko nic nie ma.
-Czemu ja jak i ona miałybyśmy przystać na taki układ ?-spytała podchwytliwe brunetka. Trzymała mnie kurczowo za nargarstek. Nie czułam tego. Po prostu widziałam czerwony już odcisk jej dłoni.
Czemu nie czułam bólu ?
Nie wiem... Ale to chyba dobrze, prawda ?
-Jest najkorzystniejszy dla każdej ze stron-dodał, widząc jej niezdecydowaną minę. Chciałam zaprzeczyć, krzyczeć! Drzeć się wniebogłosy.
-Dobrze-to nie ja. To demon.
Ty jesteś demonem, to ty. TY tego chcesz... Odkryj tą duszę... jej część. Mariko osiągniesz moc i zawładniesz nad kamieniem. Dokonasz zemsty. Posłuchaj mnie... Posłuchaj SIEBIE~
-Dobrze Rachel, wrócę do Ciebie gdy tylko wygramy. Obiecuję-wyszeptałam, przytulając się do niej wbrew jej woli, jednak później odwzajemniła uścisk. Po raz pierwszy poleciały z moich oczu łzy, a może nie po raz pierwszy ?
Czy już kiedyś płakałam ?
Nie chciałam jej puścić. Trzymała z całych sił Asakurę. Z całych. Nie puszczę! Nie chcę być sama, zostań~!
Jednak szatyn przytrzymał mnie przez co ona mogła odejść. Z oczu leciały łzy... Nie wiem czemu. Nie chcę być sama~
Boję się~
-Nie maż się Mari-mruknął, głaszcząc mnie po głowie. Nie odepchnęłam go, w ogóle nie zareagowałam. Nie ma nikogo. Nic nie ma. Pustka~
***Od godziny złotooki czyścił tą jak on to nazwał w myślach ? Jebaną podłogę ? Tak właśnie tak to nazwał. Mył na kolanach tą jebaną podłogę, na dodatek w stroju jakieś pieprzonej pokojówki, a żeby było śmieszniej ? Derksen by bardziej go upokorzyć kazał mu założyć ten pedalsko-różowy fartuszek w jednorożce, bo jak to ujęła kiedy Lili.. Każdy uke w nim będzie słodko wyglądał!
-Nienawidzę go-warknął pod nosem chłopak, szorując plamę krwi ? Tak chyba tak...
-Nie musisz mnie kochać, nie masz takiego obowiązku-znał ten głos. Ten obojętny ton głosu... Uniósł głowę, aby zobaczyć czemu ten przylazł.
Jednak nie zadowolił go widok wściekłego brata.
~Czemu on jest tak wnerwiony ~?-przemknęło mu przez myśl.
-Nie musisz o wszystkim wiedzieć, a teraz chodź tu-warknął czerwonooki tonem nieznającym sprzeciwu. Len podszedł do niego ze spuszczoną głową. Nie chciał podnieść wzroku... nie chciał widzieć tych pustych, nieczułych oczu.
-Odwróć się-nakazał demon, jednak szaman nie chciał wykonać tego polecenia. Na ustach demona zawitał znaczący uśmiech. Po czym rzucił złotookim o biurko stojące niedaleko. Przewrócił na brzuch i przycisnął mocniej ciałem aby ten się nie wyrwał.
-Zostaw mnie~!-wrzasnął Lenny z nadzieją, że może ktoś go usłyszy...
-Nie Lenny nikt Cię nie usłyszy-cichu szept wydobył się z ust Derksena, po czym językiem przejechał po jego uchu, kończąc na szyi i tam pozostawiając czerwony i trwały ślad.
-Ciekaw jestem jak miewa się twoje znamię-wymruczał, po czym podciągnął "sukienkę" chłopakowi do góry. Na plecach między znakiem Ying-Yang widniało wycięte znamię w kształcie litery "D". To samo było przy kości ogonowej... a nawet na pośladkach szamana.
Kiedy Derksen przejechał palcami po swoim "dziele" z ust złotookiego wydobył się cichy pisk, jednak aby nie pogorszyć swojej sytuacji, zagryzł wargę do krwi i milczał mając głęboką nadzieję, że brat go jednak zostawi w spokoju.
Niestety nadzieja matką głupich i w tym przypadku powiedzenie to było słuszne, gdyż demon niedelikatnie włożył dwa palce do jego odbytu w celu rozszerzenia go.
Ten tylko wrzasnął, jednak zgłuszył swój płacz. Wiedział, że i tak to nic nie da... A Derksen miał tylko więcej satysfakcji z jego bólu.
Kiedy czerwonooki skończył, to szaman myślał, że może to już będzie koniec, jednakże Derksen postanowił w niego wejść, ale tak by to poczuł.
Po kilku minutach Lenny wrzasnął i już nie mógł kontrolować emocji. Nie miał na to siły...
-Pamiętaj do kogo należysz-szepnął na końcu demon wychodząc z chłopaka, po czym zaniósł go na łóżko i zawołał pokojówki by się nim zajęły. Tak odreagował złe wiadomości od Asakury, która nie chciała nawet o tym przedyskutować gdyż "miała teraz ważniejsze rzeczy".
***


























